Nostalgia #1: Kombajn do zbierania kur po wioskach

Wiek ma to do siebie, że coraz częściej obracamy się za siebie z nostalgią. Taka muzyczna nostalgia towarzyszy mi coraz częściej. Dopada mnie częściej niż wena, która sprawi, że to co napiszę nie będzie cholernie wtórne. Mam nadzieję, że NOSTALGIA taka nie będzie. 

Lubię słuchać nowej muzyki, przygotowywać rankingi, ale też staram się pamiętać o tych zespołach które parę lat temu były nadzieją polskiej muzyki. Wierzcie mi, takich można wymieniać setki – w większości ich już nie pamiętamy, ewoluowały albo z jakiegoś powodu nie istnieją. Stwierdziłem, że ten cykl będzie świetną okazją do sprawdzenia co się z takimi zespołami stało. Będzie to również szansa na sprawdzenie, czy materiał nagrany parę; paręnaście lat temu, broni się po latach. Jeżeli któregoś z bandów nie znacie -tym lepiej – przybliżę skąd się w ogóle wzięli.

Zaczynamy! Na początek zespół Kombajn do zbierania kur po wioskach. 

KDZKPW to alternatywny, rockowy band założony w Nowym Dworku niedaleko Świebodzina. Jak można wyczytać w nielicznych wywiadach, panowie poznali się w ośrodku dla uzależnionych. Według wikipedii, jako datę założenia należy przyjąć 2001 rok. Ich debiut łączony jest z audycją Minimax Piotra Kaczkowskiego w radiowej Trójce. W wywiadzie dla Lovekraków [link] panowie tak wspominają ten debiut:

„Pamiętam nawet słowa, które powiedział, gdy pierwszy raz nas zagrał w Trójce. Że „to jest Do Zbierania Kur Po Wioskach”, i że „umarł Leszek Łątkowski” – bo to było tak, że nasz pierwszy perkusista zmarł na raka mózgu, i akurat jego śmierć się zbiegła z tym, że wysłaliśmy naszą demówkę do radia. Chociaż znam Kaczkowskiego osobiście, to nie pytałem go, dlaczego puszczał „Połączenia” właśnie wtedy…

Ja o Kombajnie wyczytałem w Machinie albo Teraz Rocku w okolicach premiery płyty Ósme Piętro w  2005. Zwróciłem uwagę na nazwę i pomyślałem, że pewnie ta muzyka to taka bekowa będzie –  coś blisko Pogodno, którym w tamtym czasie się jarałem. Zacząłem słuchać i pamiętam, że na początku byłem rozczarowany. Spodziewałem się jajców a tu tylko, muza na serio i to z poetycką warstwą tekstową. Nie mniej – dobre to było. Dzisiaj, piętnaście lat po premierze, ta płyta wciąż brzmi nieźle.

 

Rok później, zespół wydał kolejny album Lewa strona literki M, który również mega dobrze brzmiała i to wydanictwo zostało zdecydowanie bardziej zauważone niż ich poprzednia płyta.

Parę lat później w 2011, KDZKPW wydali trzecią – ostatnią płytę Karmelki i gruz. W 2014 roku na FB zespół opublikował lakoniczny post w którym poinformował o odwołaniu trasy oraz zakończeniu działalności zespołu. Usunął również swojego Myspace (kto jeszcze pamięta taki serwis?), na którym do odsłuchu była wspomniana wcześniej trzecia płyta zespołu.

 

TERAZ

10 kwietnia 2019 fanów zespołu pobudziła zmiana zdjęcia profilowego na fanpage’u. Wielu doszukiwało się zapowiedzi reaktywacji.

Potem pojawiło się jeszcze parę postów, z których jednak niewiele wynika. Zerknąłem również w internet, szukając informacji czym obecnie zajmują się ostatni członkowie KDZKPW:

Marcin Zagański – na podstawie szybkiego researchu, nie zajmuje się muzyką (przynajmniej na poważnie). Pracuje jako psycholog i psychoterapeuta w Poznaniu. Na poartalu znanylekarz.pl ma ocenę 5/5 🙂

Paweł Koprowski – Pracuje w sklepie internetowym. Muzycznie działa i sporadycznie wrzuca swoje utwory na soundcloud:

Tomasz Piechowiak – brak danych. Znalazłem jego profil, ale nie mam pojęcia czym się obecnie zajmuje. Mamy wspólnych znajomych, ale nie moją intencją jest wchodzenie w to co prywatnie publikuje.

Witek Przepióra – brak danych. Podobnie jak w przypadku Tomasza Piechowiaka. Mam tylko poszlaki, że czasem nagra cos z Pawłem Koprowskim.

Tomek Śliwka – brak danych. Wrzuca sporo utworów z youtuba na swojego prywatnego wall’a.

To tyle. Co myślicie o Kombajnie? Pamiętacie ich? Macie jakieś wspomnienia związane z tym zespołem? Jeżeli wiecie co u chłopaków słychać, znacie ich nowe projekty muzyczne, dajcie znać w komentarzu.

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s