Moc brudnego rocka, czyli Jack White w Krakowie!

W listopadzie 2014 spełniłem jedno ze swoich koncertowych marzeń – zobaczyłem Jacka White’a na żywo, do tego w moim mieście. Możecie o tym poczytać tutaj. Pamiętam jak wielce oburzony wtedy byłem faktem, że Jacek musi grać w miejscu mocno nie koncertowym. Pamiętam jak bardzo nie podobało mi się to, że nie ma możliwości zagrania dużego koncertu na świeżo otwartej Arenie. Od tamtego czasu minęły cztery lata i stało się – Jack ponownie zawitał do Krakowa i tym razem w jedyne słuszne miejsce w jakim powinien wystąpić – największa sala koncertowa w tym mieście.

Od dnia ogłoszenia koncertu, byłem pewien, że takiego wydarzenia nie można opuścić. Po prostu kupiłem bilety i uzbroiłem się w cierpliwość, czasem zastanawiając się, jak faktycznie będzie wyglądał ten koncert pod kątem logistycznym. Sporą bowiem nowością było dla mnie, umieszczenie każdego telefonu w futerale, który to futerał, blokował dostęp do niego na czas imprezy. Rewelacyjne rozwiązanie w czasach, kiedy każdy (łącznie ze mną), w dowolnym momencie wyjątkowego, jednorazowego wydarzenia wyciąga telefon by zrobić fotę, nakręcić snapa, transmitować [sic!], czy odpisać na niecierpiące zwłoki komciuchy na fejsie. To, że organizatorzy wymyślili takie rozwiązanie jest czymś genialnym – nie widziałem ani jednego cwaniaka, który by „przemycił” telefon i nagrywał przeszkadzając innym widzom w odbiorze tego wyjątkowego wydarzenia. Owszem, widziałem kogoś, kto przed koncertem coś na telefonie sprawdzał, ale w czasie samego koncertu w ogóle po niego nie sięgał.

Wielkie hale mają do siebie to, że scenę można ustawić w dowolnym miejscu i to co będzie za nią, można szczelnie przykryć sprawiając wrażenie, zdecydowanie mniejszej przestrzeni. Nie oszukujmy się bowiem, mimo, że Pan Jacek wielkim artystą jest, to nie jest tak bardzo popularny jak Rolling Stones, więc pewne było, że całej hali szczelnie nie wypełni. Tym bardziej, że w ramach trasy koncertowej Boarding House Reach, odwiedził aż cztery polskie miasta. Nie mniej płyta nie świeciła pustkami a jeden poziom trybun wydawał się mocno zapełniony.

Z poziomu owych trybun starałem się obejrzeć występ supportującej Jacka Hańby!. Jako, że Hańba! Jest z Krakowa, miałem sporo okazji obejrzeć ich na żywo, ale nigdy z nich nie skorzystałem. Najlepsza przypadała na Pohodzie w 2017 roku, gdzie posłuchaliśmy ich chwilę, w drodze na inny koncert. Chichot losu polega jednak na tym, że to właśnie wczoraj widziałem ich na żywo, w pełni po raz pierwszy. Rewelacyjny support – nie wymaga wielkiego nagłośnienia, gra mocno i szybko.

Hańba, swój koncert zakończyła równo o 20.30, czyli pół godziny przed planowanym koncertem Jacka White’a. Jak to w przypadku dużych gwiazd, zakładałem jeszcze obsuwę, mającą na celu wywołanie w publice efektu podniecenia i niecierpliwości. Nic z tych rzeczy. Pan Jacek na scenie pojawił się bowiem równo o 21.

Koncert rozpoczął się od wariacji na temat utworu Over and Over and Over, gdzie dało się odnieść wrażenie, że coś tam źle brzmi, coś z wokalami Jacka jest nie tak. Pomyślałem wtedy, że jeżeli cały koncert ma tak wyglądać to ja dziękuję bardzo. Po minucie (może dwóch), wszystko już było ok. Gdy Jack zaczynał grać kolejny numer Lazaretto, publiczność po raz pierwszy wybuchła w euforii. Wszak to jeden z hiciorów, a tych przez cały koncert była masa. Jack bowiem zafundował wszystkim sentymentalną podróż, nie tylko po solowych utworach, ale mogliśmy posłuchać również kawałków White Stripes. Usłyszeliśmy Hotel Yorba, Cannon, Dead Leaves and the Dirty Ground, We’re Going to Be Friends, Little Birds, Fell in Love With a Girl, Icky Thump, A Martyr for My Love for You, Ball and Biscuit czy Seven Nation Army. Nie zabrakło również utworu I Cut Like a Buffalo z repertuaru The Dead Weather oraz Steady as She Goes stworzonego dla The Raconteurs.

Cały koncert trwał ponad dwie godziny, co dla mnie jest niezwykłe i nieczęste. Chyba jeszcze nigdy nie byłem na koncercie artysty, który grałby tak długo, a do tego bisował tak długo, jak niekiedy grają artyści w ramach festiwali (Goldfrapp, nigdy Ci tego nie zapomnę!). Klasa!

Niesamowite jest to, jak dobry zespół ma Pan Jacek. Jestem pod ogromnym wrażeniem timingu, oraz wyczucia jakim dysponuje perkusistka – Carla Azar. Sposób w jaki bębni zasługuje na najwyższe uznanie i szacunek. Do tego robiła to z taką gracją, że ojej! Momentami przypominała mi Meg White… ech.Warto jeszcze wspomnieć o brzmieniu gitar Jacka. Nie zaskoczę nikogo tym, że były brudne. Nie mniej był to taki brudny brud… Mam wrażenie, że czasem sam Jack tego nie kontrolował, czegoś tu momentami brakowało, albo czegoś było za dużo. Nie wiem, ciężko to dokładnie zdefiniować, ale miałem wrażenie, że nie zawsze było to takie jakie miało być.

Setlista
1.Over and Over and Over
2.Lazaretto
3.Corporation
4.Hotel Yorba
5.Love Interruption
6.Cannon
7.Why Walk a Dog?
8.High Ball Stepper
9.Dead Leaves and the Dirty Ground
10.Little Bird
11.We’re Going to Be Friends
12.Blunderbuss
13.I Cut Like a Buffalo
14.Freedom at 21
15.Fell in Love With a Girl
16.Steady as She Goes

Bis:
17.Icky Thump
18.Ice Station Zebra
19.A Martyr for My Love for You
20.Connected by Love
21.Ball and Biscuit
22.Seven Nation Army

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony https://jackwhiteiii.com/live-photos/

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s