Top 100/2015, czyli płyty, które warto było poznać w 2015

shutterstock_330847940To jest jakiś cud, że znowu udało mi się zebrać to wszystko do kupy. Nie chcę się chwalić/żalić, ale naprawdę ciężko było mi znaleźć czas by przygotować poniższe zestawienie. Jak co roku, na wstępie chcę zauważyć, że poniższy ranking jest wyrazem mojej subiektywnej opinii. Krótkie uzasadnienia są jedynie próbą zachęty (lub przestrogą) abyście sami sprawdzili czy dana płyta faktycznie zasługiwała na uznanie.

To bardzo miłe kiedy komentujesz i mówisz że dzięki tej corocznej liście, odnajdujesz krążki o których istnieniu nie widziałeś. Do usług. Jeżeli czytasz by strollować, również mi miło, że to właśnie tutaj tracisz czas swojego cennego życia.

Jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz z czym to się je?, Zatem na rozgrzewkę – płyty na które nie starczyło w tym roku czasu – z różnych powodów:

Archive – Restriction

Destroyer – Poison Season

CunninLynguists – Phantom Limbs

Muchy – Porywająca Fala

Seal – 7

Oneohtrix Point Never – Garden of Delete

Nneka – My Fairly Tales

CunninLynguists – Peace or Power

Kazik & Kwartet ProForma – Wiwisekcja

Pusha T – Darkest Before Dawn

Jacek Sienkiewicz – Instynkt EP

The Kooks – Hello, What’s Your Name?

Sunn O))) – Kannon

Ścianka – Niezwyciężony

Ad.M.A. – Gdy skrzydła w popiele boginie schodzą na Ziemię

G-Eazy – When It’s Dark Out

Płyty, które nie zmieściły się do 100:

Madonna – Rebel Heart

Odcinanie kuponów od Madonny… przez Madonnę.

Omar Souleyman – Bahdeni Nami

Od pewnego czasu omijam jego muzykę dość szerokim łukiem. Męczy mnie ona strasznie. Coś jak kaszel palacza ludzi na reklamie leku placebo.

Jill Scott – Woman

Nie zakochałem się z Jill Scott.

Janet Jacksoon – Unbreakable

Singiel sprzedała mi Magda, pisząc, że jest dobry. Faktycznie, fajny nocny klimat. Niemniej cały LP mnie nie zachwyca. W sumie zachwycić nie mógł, bo za dużo tu PR niż muzyki.

Ghostpoet – Shedding Skin

No nie tym razem…

Adele – 25

Posłuchałem z “dziennikarskiego” obowiązku. Nie podoba mi się – tak po prostu.

RSS B0ys – HDDN

Dla mnie za ciężko. To przecież subiektywny ranking.

Kode9 – Nothing

To chyba nie był dobry rok dla mrocznej elektroniki.

Pablopavo/Iwanek/Praczas – Wir

Za mało tej płyty słuchałem, a nie miałem chęci do niej wracać. Może jeszcze do niej kiedyś wrócę.

Kid Cudi – Speedin’ Bullet 2 Heven

Nie pamiętam takiego momentu by, muzyka Kid Cudiego mi siedziała. W tej kwestii nic się nie zmieniło.

Top 100/2015, czyli płyty, które należało posłuchać:

100. Hurts – Surrender

Cover-art-of-Hurts-upcoming-third-studio-album-Surrender

Czy będąc negatywnie nastawiony do muzyki zespołu, powinienem w ogóle zabierać się za słuchanie ich nowego albumu? Pewnie nie, ale to zrobiłem. Płyta jest na tyle dobra by zmieścić się do setki, nie mniej to cały czas coś na wyrost.

  1. Wiley – Snakes and Ladders

5054429000412

Kiedyś twierdziłem, że Wiley może zostać drugim takim Dizzy Rascalem. Tymczasem każdy kolejny krążek uświadamia mi, że jest to raczej nie możliwe.

  1. Toro y Moi – What For?

adventureWeird_LP_11183_new

O ile dobrze pamiętam 2014 był rokiem, w którym Toro nie nagrał nic nowego (oficjalnie). Teraz pojawił się jego nowy album, ale nie rozpisywałbym się o nim zbytnio. Kolejna pozycja, która pokazuje jak płodnym artystą można być.

  1. Of Montreal – Aureate Gloom

2706e745

Najlepsze muzyczne lata Of Montreal minęły bezpowrotnie. Do takich wniosków dochodzę, po wątpliwej przyjemności przesłuchania nowego albumu. Nuda, ale z sentymentem.

  1. Tyler, the Creator – Cherry Bomb

Cherry_Bomb_Tyler_the_Creator

Tyler ma świetne klipy. Album poniżej oczekiwań.

  1. Snoop Dogg & Pharrell Williams – Bush

Bush_Album_Cover

To bardzo nie popularna teza, ale takie się nie raz już blogu pojawiały – album jest przeciętny. Panów stać na dużo więcej i dużo więcej sobie po tym krążku obiecywałem.

  1. Leftfield – Alternative Light Source

leftfield-alternative-live-source

Mam wrażenie, że ten rok owocował w premiery płytowe formacji, które w świadomości szerzej pojętej alternatywnej grupy odbiorców, istnieją dzięki jednemu utworowi. Leftfield jest kolejnym takim zespołem. Płyta, która została popełniona, nie sprawiła by coś mi stanęło 😉

93. Coldplay – A Head Full of Dreams

colplay

Ta płyta do setki trafiła rzutem na taśmę, bowiem dopiero w ostatnim tygodniu roku kilka razy posłuchałem tego albumu. Jest z pewnością lepiej niż się zapowiadało o czym pisałem tutaj.

  1. The Weeknd – Beauty Behind the Madness

the-weeknd

To nie jest tak, że jest źle czy nudno. Po prostu było masę lepszych krążków w 2015.

  1.  Dam-Funk – Invite the Light

STH2358

Wiele pozytywnych recenzji zachęcało mnie by sięgnąć po ten album. Trochę straciłem czas. 

  1. Imagine Dragons – Smoke + Mirrors


Imagine_Dragons_-_Smoke_+_Mirrors

Ja naprawdę staram się przekonać do tego zespołu, bo przecież to nie możliwe, że to co podoba się wielu moim znajomym i zmusza ich do długich podróży w celach koncertowych, nie może być przeciętnie. Nie mniej znowu poległem – dalej nie potrafię w muzyce zespołu znaleźć czegoś niezwykłego. Obiecuję, że gdy zmienię zdanie poświęcę temu osobny wpis.

  1. St. Germain – St. Germain

germainnn

Ile to lat trzeba było czekać na nowy album legendy francuskiego house? 16? Jak na taki szmat czasu, to starsznie słaby to powrót. Materiał nudzi i nie udało mi się go przesłuchać na raz.

  1. Future Brown – Future Brown

futurebrown

Jestem już znudzony takim graniem. Niby wszystko jest poprawnie, ale ileż można tak trapować? Któż to widział?

  1. Faith No More – Sol Invictus

Faith-No-More-Sol-Invictus

Czy jest tutaj jakiś fan FNM? Ja nim na pewno nie jestem, więc nie wiem jak mam się odnieść do tego materiału. Przesłuchałem go dwukrotnie bo na więcej nie starczyło mi zapału.

  1.  Hot Chip – Why Make Sense?

hot-chip-why-make-sense

Panowie wyglądają wciąż jak matematycy. Płyta taka se. Pozycja raczej dla fanów niż dla nowych słuchaczy.

  1.  John Zorn – Pellucidar – A Dreamers Fantabula

cover_175782562015_r

Jeszcze nie dorosłem do Johna.

  1. Stereophonics – Keep the Village Alive

ktva_packshot_1 (1)

Płyta ma momenty. Ale jest ich starsznie mało. 

  1. Jaga Jazzist – Starfire

Jaga-Jazzist-Starfire-600x600

No niestety, nie jest to stare dobre Jaga Jazzist, którego można było słuchać w nieskończoność.  Nie jest jednak źle.

  1. Kamp! – Orneta

kamp_orneta

Nie wiem co sprawiło, że na drugi studyjny album Kamp!, trzeba było czekać aż 3 lata. Jak na materiał nad, którym zespół pracował taki szmat czasu, to wyszło mizernie. Debiut był rewelacyjny i mimo, iż każdy wiedział czego się spodziewać, zespół zaskoczył niedowiarków. Tym razem, tego pozytywnego zaskoczenia zabrakło. Kiedy słucham nowego albumu nudzę się dokładnie tak samo jak na ich koncercie w trakcie Cracow Live Festival.

  1. Editors – In Dream

Editors_In_Dream_2015

Niezmiennie jestem ich wielkich fanem. Nie mniej, ostatnio po każdym kolejnym albumie dochodzę do wniosku, że gdyby nie sentyment to po krążek bym nie sięgnął. Płyta jest strasznie dojrzała i niepokojąco smutna co w tym konkretnym przypadku jest in minus. Owszem, LP ma momenty, ale zdecydowanie za mało na nim charakterystycznych gitar. 

80. Ratatat – Magnifique

Ratat-Magnifique-Artwork

Jeżeli ten album miał sprawić, że przekonam się do muzyki Ratatat, to tego nie sprawił.  

  1. Yo La Tengo – Stuff Like That There

Yo_La_Tengo-2015-Stuff_Like_That_There_cover_high_res

Pozycja raczej dla fanów klimatu zespołu. Jeżeli nie lubiłeś wcześniej, teraz się to raczej nie zmieni.

  1. Neon Indian – VEGA INTL. Night School

neon

Dziwny to album, bo z jednej strony nowoczesna hispterska elektronika, a z drugiej strony słyszę UB40 i Abbę. Czyżby ten album był pewnym dowodem na to, że muzyka zatoczyła koło? 

  1. The Wombats – glitterbug

homepage_large.fb8f372d

Ani śladu po zespole, który zachęcał do tańca w rytm dźwięków Joy Division. Spokojnie i bez gitarowego uderzenia. Sięgając po ten krążek naprawdę wierzyłem, że usłyszę stare dobre Wombats z pierwszego studyjnego albumu, liczyłem, że na klipie zobaczę chłopaków w koszulach flanelowych. No niestety. Z drugiej mańki, nie jest też tak, że płyta jest zła. Jest melodyjna, dużo tu przemycanej elektroniki, próby podążania za nowoczesnym graniem. Pytanie tylko jedno – po co?

  1. Tori Amos – The Light Princess

240166

Nie jestem pewien czy dobrze robię wrzucając Sountrack z musicalu do jednego zestawienia z pozostałymi, występującymi tu tytułami. Jest to nieco niesprawiedliwe, bowiem muzyka musicalowa, czy generalnie sountrack z filmu, jest po prostu niepełny. Tak naprawdę, jedynym powodem, dla którego ta płyta się tutaj znalazła jest fakt, że Tori nagrała nowy materiał, że działa jeszcze prężniej niż dotychczas i nie boi się ryzyka. Nie oszukujmy się, podejmując próbę stworzenia muzyki do musicalu brodwayowskiego, bardzo wiele się ryzykuje. (nie) wiem coś o tym.

  1. Lao Che – Dzieciom

dzieciom-b-iext28208309

Minęliśmy się z tą płytą – ja chciałem żeby mi się spodobała, a ona nie chciała mi się przypodobać.

  1.  Nicholas Jaar – Nymphs III

b225f132

Gdy mówiłem o tym albumie kumplowi, pytał czy Jaar to ten słoik od Mi Mujer. Jeżeli nie poznałeś go wtedy, wątpie by ten LP sprawił, że go chętniej poznasz teraz.

  1. John Foxx – London Overgrown

artworks-000113163015-hj5dwi-t500x500

Muszę przyznać, że nie odkryłem nigdy wcześniej tej strony Johna Foxxa i naprawdę miałem problem z rozgryzieniem tego, czy materiał na tej płycie jest dla mnie. Chyba jednak nie do końca, aczkolwiek jeszcze do tej pozycji wrócę.

  1. Future – Dirty Sprite 2

MTMxOTE2NDk4NzQ5OTMzNTc4

Chyba jedna z ciekawszych trapowych płyt, które ukazały się w 2015. Mało takowych słuchałem w tym roku – mam trochę przesyt. Sięgnąłem ze stricte (ekhm) z dziennikarskiego obowiązku, ale miejscami naprawdę się wczułem. Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy wszyscy odpocząć od trapów, historii o łączeniu kodeiny ze sprajtem i innych historii, które już zostały prześmiane przez polskiego njuskula – Green Granade’a.

  1. Prefuse 73 – Every Color of Darness

TRR242LP_Jacket_RE11183

Prefuse się nie zmienia. Jego muzykę można lubić albo nie. Ta płyta jak każda inna – jest z pewnością świetna gdy odtwarza się ją z wielkich megawatowych głośników. Na małych słuchaweczkach nie ma tej dosadnej mocy.

  1. Bjork – Vulnicura

Bjork-Vulnicura1

Niezmiennie boję się jej muzyki. Jej pohodowy koncert obudził we mnie na nowo lęki. Pisałem zresztą o tym tutaj. Nie zmienia to jednak faktu, że Bjork jako jedna z nielicznych artystów podąża za trendami i nie boi się korzystać z nowoczesnych technologii. Chyba jako pierwsza nakręciła teledysk w technologii 360stopni i umieściła go na Youtube. Sama płyta, z pewnością trafia do fanów, nie mniej ja do nich nie należę stąd dopiero takie miejsce.

  1. Fismoll – Box of Feathers

box-of-feathers-b-iext29409314

Pisząc o tej płycie, cały czas sobie myślę, że jest to muzyka, która może się bronić jedynie na LP. Nie wydaje mi się, żeby koncert Fismolla mógł być jednym z tych, które wywołują jakieś żywe emocje. “Żywe” to na pewno nie termin, który można by było łączyć z jego muzyką. “Emocje”, jak najbardziej – i to one są właśnie siłą utworów, które znalazły się na płycie Box of Feathers.

  1. Lapalux – Lustmore

lapalux_-_lustmore

Lapalux zawsze bardzo muzycznie kombinował, eksperymentował. Nie inaczej jest na tym albumie. Typowe dla siebie schematy, częste clapy i przeciągane dźwięki basu. Wszystko to buduje lapaluksowy klimat. Płyta świetnie musi wchodzić w godzinach nocnych, w ciepły letni wieczór. Niestety, nie było mi było jej sprawdzić w takowych warunkach. Sprawdzałem w ponurej jesieni, gdy za oknem wiało. Nie ten klimat.

  1. Muse – Drones

MuseDronesCover

Album wzbudzał dość skrajne emocje, począwszy od zachwytu ludzi, którzy lubią charakterystyczne brzmienie gitary Mattew Bellamy’ego, poprzez sceptycznych słuchaczy zachwyconych do dzisiaj albumem Black Holes and Revelations, na zażenowanych tym, że Muse nieudolnie próbuje kopiować samych siebie. Jaki ten album jest? Ano gdzieś po środku tego trójkąta. Oczywiście krążek ma momenty jak Psycho czy Mercy, ale niestety pojawiają się tutaj również utwory takie jak Aftermath, które brzmią jak sountrack to napisów końcowych filmu o zakochanych amerykańskich nastolatkach. Cały czas wierzę, że Muse najlepszą płytę ma jeszcze przed sobą, bo na pewno Drones na takie miano nie zasługuje.

  1. Soko – My Dreams Dictate My Reality

My-Dreams-Dictate-My-Reality

Nie spodziewałbym się, że ten album może być tak dobry jak jest. Totalnie w gusta, nie ma moje gusta (lekka me gusta) 🙂

  1. Eskmo – Sol

ESKMO+-+SOL+-+Cover+Art

Bardzo jestem na tak. Dużo spokoju, ale takiego uporządkowanego jest na tej płycie. Polecam zacząć słuchać od Blue And Grey.

  1. Mumford & Sons – Wilder Mind

mumf

Gdybym kierował się recenzjami, to miałbym spory problem, bo znaleźć można skrajnie dobre opinie, oraz takie, które mówią, że szkoda się trudzić by krążek w ogóle odpalać. Jak dla mnie jest zbyt spokojnie. Już same single spowodowały, że po płytę sięgnąłem bardzo zniechęcony i nie spodziewałem się po niej zbyt wiele. Nie mniej, żeby nie być tak bardzo krytycznym – rozumiem, że ta płyta może się podobać. Jest tu sporo emocji i być może wzruszeń, jak chociażby w Cold Arms.

61. Ptaki – Przelot

artworks-000116503718-f9p2bt-t500x500

Ich świetnie przyjęty debiut odbił się na tyle szerokim echem, że sama Krystyna była w szoku. Teraz Ptaki nieco obniżyły loty.

  1. Roots Manuva – Bleeds

5054429002720

Cztery lata Roots Manuva kazał czekać na swoją nową płytę. Trochę długo, bowiem sporo się z muzyce zmieniło. Zmieniła się panująca moda, estetyka, wreszcie zaatakowali młodzi i zdolni. Guardian ocenił tę płytę ⅗,  NME w takiej samej samej skali dała 4 gwiazdki. Ja wciąż do końca nie wiem, czy ta płyta jest bardzo dobra czy jedynie dobra. Niezależnie od tego, Roots Manuva przedstawił na tyle solidny i dobry materiał, że jednoznacznie – warto po niego sięgnąć.

  1. Jean-Michel Jarre – Electronica 1: The Time Machine

2165

Nigdy nie należałem do fanów Jean’a, niemniej gdy człowiek legenda coś nagra to należy mu się szacunek (lub silnoręki załatwi by było to na pierwszym miejscu na liście przebojów – #pozdrodlakumatych). Jean zauważa zmieniającą się rzeczywistość i trendy w muzyce. Nie stał się zakładnikiem swojego własnego muzycznego świata, o czym może świadczyć jakość i różnorodność zaproszonych na tę płytę gości. Płyta jest dobra, ale bardzo nie równa dlatego też możesz o niej przeczytać już teraz.

  1. Miguel – Wildheart

miguel-wildheart-album-cover-tracklist-560x560

Masa krytyczna pisze o tej płycie, że to R&B. Jeżeli jest to prawda, to wydaje mi się, że jest to jedna z niewielu LP z tego gatunku w ciągu ostatnich kilku lat, jakie przypadły mi do gustu. Kluczem do tego jest to, że na Wildheart Miguel nie ogranicza się do jednego gatunku. Masa rockowych brudnych gitar, trochę funku, a gdzie niegdzie słychać nawet trapowe bity.

  1. Hudson Mohawke – Lantern

f2c087b64900adfe19c8bdfe9d9b781850c0c3bc7885cbad61ff7b60

Co ten Hudson, to ja nawet nie… Koleżka im starszy, tym nagrywa bardziej odważnie. Lantern udowadnia, że Mohawke wciąż grzebie i szpera w pokaźnych archiwach z dźwiękami. Potem to co znajdzie, precyzyjnie dopieszcza i robi bangiery jak się patrzy. Props za ten album! W sumie to duże pozytywne zaskoczenie bo przyznam, że nie spodziewałem się, że poza jednym przesłuchaniem będę wracał do tego albumu.

  1. Marilyn Manson – The Pale Emperor

cover

Wszyscy Ci co słuchają Merylina Mensona, łicz łej, łicz hołl… A tak na serio, to całkiem niezła płyta. Nie zwykłem zaliczać się do fanów pół gwiazdy kina, pół mordercy, ale przyznać trzeba, że produkcja materiału i samo brzmienie jest doskonałe.

  1. Battles – La Di Da Di

Battles_LaDiDaDi_Cover

Gdybym musiał wystawić szkolną ocenę zespołowi za tę płytę, dostaliby “cztery na szynach”. Jest solidnie i typowo dla nich – matematycznie, ale gdyby porównać ten materiał z poprzednimi ich albumami długogrającymi, to niestety mogło być lepiej. Momentami bowiem robi się nudnawo. Na szczęście są to tylko momenty.

  1.  Viet Cong – Viet Cong

0004053794_10

Na koncercie mnie nie porwali i bardziej niż ich muzyką zainteresowałem się otoczeniem festiwalowym. Płyta natomiast wciąga niczym bagna.. Zajebisty brud gitar,  trochę tu Sonic Youth a momentami słyszę nawet Iggiego Popa.

  1. Florence + the Machine – How BIg, How Blue, How Beautiful

Ikonka_Wpisu_Do_Slyszac

Solidnie zrobiona płyta. Przyjemnie się tego słucha, a przy singlu Ship To Wreck przypomina się duet Lipnicka/Porter 🙂

  1. Kapela Ze Wsi Warszawa – Święto słońca

okladka.m

Lata mijają i gusta się zmieniają. Pewnie gdyby nie dobre recenzje i sentyment nawet bym nie zauważył, że Kapela nagrała nowy album. Rewelacyjnie brzmi. Czy słowiańskie śpiewy jeszce trafiają do ludzi? Chyba bardziej niż kilka lat temu.

  1. Daniel Drumz – Untold Stories

untoldstories

Jeden z kilku dowodów na to, że polscy twórcy nie powinni mieć kompleksów. Pozytwnie!

  1. Alabama Shakes – Sound & Color

alabama-shakes-sound-and-color

Ponoć genialne wypadają na żywo. Mam nadzieję, że się o tym przekonam, bowiem płyta mimo, że świetnie wyprodukowana, jakaś taka nie do końca.. Fajnie brzmi, ale same kompozycje to nie wszystko.

  1. Wilco – Star War

homepage_large.f81f39b6

Otwierający płytę kawałek EKG, zwiastuje, że płyta zawierać będzie masę połamanych dźwięków, dużo gitarowego brudu, nieprzypadkowych riffów, oraz tego wszystkiego co coraz rzadsze w muzyce alternatywnej – prostej drogi do trafienia w gusta słuchaczy. Masa tu patentów a’la Jack White – to lubię.

  1. Ducktails – St. Catherine

ducktails-st-catherine-cover-w

Artysta trochę nieznany, a przez tych co go poznali, trochę zapomniany. Nowy album bardzo soft rockowy – słucha się bardzo przyjemnie. Z całą pewnością brak tutaj utworów takich jak Killin’ The Vibe, jest za to cała masa dźwięków przywołujących na myśl R.E.M. – jeżeli inspiracja to całkiem dobra.

  1. Modest Mouse – Strangers to Ourselves

homepage_large.08333145

Z przykrością muszę stwierdzić, że płyta na która tak długo czekałem, mocno mnie rozczarowała. “Fajnie, że coś nagraliście” to wszystko co mogę napisać, ale to bardziej kara niż pochwała. Zdecydowanie więcej oczekuję od Modest Mouse.

  1. Julia Holter – Have You in My Wilderness

juliaholt

Julio, świat na Twoim punkcie oszalał. Rzec by się chciało, że nareszcie. Ale to dopiero początek. Trzymam kciuki, bo mam dziwne wrażenie, że ta płyta, mimo, że tak dobrze przyjęta to jeszcze nie Twoje najlepsze (a na sto procent nie ostatnie) słowo.

  1. Public Image Ltd – What the World Needs Now

1035x1071-JOHN_LYDON_ALBUM_ART

To zaskakujące ale świat potrzebuje… punk rocka. Nowa studyjna płyta dinozaurów zaskakuje krzepą. Ciekawe jakby to teraz wyglądało na koncertach. Ciekawe czy Lydon i koledzy byliby w stanie przeżyć całą trasę koncertową..

  1. Gramatik – Coffee Shop Selection

Gramatik-Coffee-Shop-Selections-Art

Stary dobry Gramatik. Jak zwykle buja, jak zwykle zaskakuje vibem. Bas, sekcja dęta – wszystko jest na swoim miejscu – jak to w selekcji. 

  1. Fink – Horizontalism

fink-twitter-img-800x800

Nareszcie! Słabszy album w dyskografii genialnego artysty. Może dlatego, że są to remiksy. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli ktoś jego twórczości do dzisiaj nie poznał, nawet gdyby sięgnął po słabszy Horyzontalism to i tak się zachwyci.

  1. The Prodigy – The Day Is My Enemy

The_Day_Is_My_Enemy_album_cover

Prodigy w formie. Wciąż w typowym dla siebie stylu atakują szybkimi bitami i wiertłami. Czy trzeba pisać coś więcej?

  1. Metz – II

a1175010942_10

W momencie, w którym sięgałem po tę płytę, nie miałem ochoty na zadziorny miejscami niemal grindcorowy styl Metz. Wróciłem po kilku miesiącach do tego krążka i ocenić go muszę pozytywnie. Świetnie się przy tym przy takiej muzyce sprząta mieszkanie – mówię serio 🙂 . Głośniki w opór i jazda – sprawdźcie w wersji demo przy utworze Landfill lub Nervous System. Jeżeli macie sąsiadów, to na pewno usłyszą, że sprzątacie.

  1. The Chemical Brothers – Born in the Echoes

Born_in_the_Echoes_cover

Mam wrażenie, że z jednej strony chemiczni bracia odcinają kupony od sławy, z drugiej, że nagrali naprawdę dobry materiał. Z pewnością nie jest to album, który przejdzie do kanonu muzyki elektronicznej, ale utwory takie jak Go są dowodem na to, że zespół wciąż potrafi dobierać dźwięki w taki sposób, by tłumy szalały.

  1. Major Lazer – Peace Is the Mission

artworks-000118755093-v5tmgf-t500x500

Dobrze się tego słucha a jeszcze lepiej ten materiał będzie się sprawdzał na żywo. Mam nadzieje, że w lecie się o tym przekonamy.

  1. Bokka – Dont’ Kiss and Tell

bokka-dont-kiss-and-tell (1)

Gdyby czekała nas ogromna powódź, a ja musiałbym stworzyć muzyczną arkę, która uratuje od zapomnienia kilka wybranych przeze mnie polskich artystów, to oprócz Krawczyka (tramwajarza z serialu), z pewnością znalazłoby się tam miejsce dla Bokki. Płyta Don’t Kiss and Tell idealnie dowodzi, że są The Knife i Joy Division na miarę polskiej sceny. Świetna produkcja. Wszystko brzmi tutaj jak należy. Jeżeli atutem jest to, że nie słychać aby za krążek odpowiadali Polacy, to bardzo proszę.

  1. Empress of – Me

Empress_Of_Me

Czy to jeszcze/już dreampop? Jakby nie nazwać twórczości artystki rodem z Hondurasu, trzeba jej przyznać, że potrafi rozbujać. Singiel How Do You Do It to jeden z najbardziej rozpoznawalnych jej utworów. Doczekał się on masy remiksów i z pewnością nie jest to przypadek. Cała płyta jest mega równa, a ja osobiście gdy po raz pierwszy usłyszałem to brzmienie, pomyślałem, że to nowa Bokka 😉

  1. Beirut – No No No

beirut-no-no-no

Z przykrością to stwierdzam, ale tylko kilka utworów (w tym najbardziej tytułowy) nawiązują do tego Beirut, który wszyscy polubili kilka lat temu. W innych, takich jak Gibraltar słychać już zupełnie inny – nowocześniejszy zespół. Nie o taki Beirut nic nie robiłem, inaczej sobie ten krążek wyobrażałem. Dostałem zbyt mało.

  1. Cocorosie – Heartache City

28e2f42b9d6b17567afc1cb55f851aaa

Nie zaliczam się do fanów Cocorosie, ale lubiłem dawniej ich słuchać. Było to w czasie studiów, wtedy ich muzyka była zadziwiająca i intrygująca zarazem. Nie wierzyłem, w jaki sposób w tak dziwnym i wąskim instrumentarium można nagrywać takie rzeczy. Minęły lata, i w tym roku za sprawą Heartahe City ten zachwyt wymieszany ze zdziwiniem do mnie wrócił. To bardzo dobrze, bo lubię gdy muzyka wywołuje takie emocje.

  1. Kuba Knapp – Ludzie mówią różne rzeczy

Kuba-Knap-Ludzie-mówią-różne-rzeczy

Mało jest raperów w Polsce, którzy mają takie leniwe podejście do hiphopu. Nie chodzi o to, że im się nie chce, tylko o to, że sprawiają wrażenie, że przekaz przychodzi ot, tak. Kuba Knapp ma tę zdolność i bez przeszkód ją wykorzystuje. Co by nie powiedział, ziomeczki go posłuchają. Kuba mówi, inni słuchają. Propsy!

  1. Ibeyi – Ibeyi

m_G-NB1N

Zaskakująco dobry materiał, po który sięgnąłem z ciekawości przed Pohoda Festival, gdzie dziewczyny występowały. Pozycja obowiązkowa dla sympatyków żeńskich wokali i klimatu Cocorosie.

  1. Dawid Podsiadło – Annoyance and Dissapointment

ru-1-r-6400-n-is2170137qmy21

Chyba jeden z najbardziej oczekiwanych polskich albumów tego roku. Dawid dał radę i nagrał płytę, która te oczekiwania spełnia. Już sam singiel jest dowodem na to, że powoli możemy zapominać o Trójkątach i Kwadratach a muzyczne życie Dawida dopiero nabiera rozpędu. Fajnym jest to, że Dawid zdaje się nie przejmować opiniami i robi swoje – jakie to nietypowe dla polskiego artysty. Oby więcej takich jak on.

  1. Paul Kalkbrenner – 7

paul-kalkbrenner-7-628x628_zpswjitno8c

Solidna, niemiecka robota. Głębia dźwięków, masa sampli – klimat wiecznie żywy. No czego chcieć więcej?

  1. Mikromusic – Matka i żony

matka-i-zony-b-iext30371847

Kolejny po dwóch latach album Mikromusic jest po prostu świetny. Uspokajał i koił jesienią dając lekarstwo na marazm i bezwładny opad liści. Nie wiem jak wygląda odbiór w zimę, bo ta za cholerę nie przychodzi. Może to przez album Mikromusic? Nie ma co pisać. Posłuchajcie.

  1. O.s.t.r. – Podróż zwana życiem

ostr-podroz-zwana-zyciem-560x498

Jeden z wielkich znawców polskiego rapu, powiedział mi ostatnio, że nowa płyta Ostrego jest słaba, że to już nie ten sam ostry Ostry. Pięknie powiedziane kłamstwo. To ten sam Adam, który razem z nami dorasta. Zarówno on jak i my sporo przeszliśmy. Muzyka i świat nas zmieniają. Może poszliśmy w różne kierunki, ale do momentu w którym, potrafimy zrozumieć to o czym rapuje O.S.T.R. wszystko jest ok.

  1. Mac DeMarco – Antoher One

mac-demarco-another-one-stream

Mac jest jednym z tych artystów, którego poprzez brzmienie gitar i charakterystyczny wokal nie da się pomylić z nikim innym. Płyta Another One jest ciągłą kontynuacją brzmienia z poprzednich krążków. Chyba dobrze.

  1. Eagles of Death Metal – Zipper Down

Eagles-Of-Death-Metal-Zipper-Down

Gdy piszę te słowa, jest już chwilę po zamachach w Paryżu. Zespół ogłosił powrót na trasę promującą ostatni album. Nie zmienia to jednak faktu, że jakoś trudno patrzeć obiektywnie na muzykę, która była świadkiem tak wielkiej tragedii. Staram się odciąć te kompozycje od tego wszystkiego, ale jest to niesłychanie trudne, dla mnie niemożliwe. Szerzej, tłumaczę to tutaj.

  1. Kendrick Lamar – To Pimp a Butterfly

5c45787f8bcd449a46bc3d1b50e65cc8.640x640x1

Cały muzyczny świat zachwyca się tą płytą. Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy oni wszyscy zwariowali, ale moim zdaniem ta płyta do pięt nie urasta Good Kid, m.A.A.d City. Może komuś zależy by wszyscy myśleli, że jest inaczej. Taka trochę teoria spiskowa. Żeby też nie było – ta płyta jest dobra, ale dupy nie urywa.

  1. Young Fathers – White Men Are Black Men Too

White_Men_Are_Black_Men_Too

Sięgnąłem jakoś z ciekawości i z pewności, że mam szansę ich zobaczyć na żywo. Chciałem zweryfikować, czy da się tego teraz słuchać. Stare płyty tak, ta jednak, to zupełnie inny klimat. Nieco inaczej budowane są emocje, więcej tu zaśpiewów i śpiewu jako takiego. Trochę mi zajęło zanim się przekonałem, a gdy się przekonałem to nawet poleciłem nie jednej osobie 🙂

  1. Portico – Living Fields

portico-background-album

Słuchając po raz pierwszy mieszałem zachwyt z rozkminą, czy Portico to przekształcony zespół Portico Quartet. Tak. To oni. Dalej świetni, dalej zaskakujący i budujący niesamowity, ale nieco inny klimat. Bezbłędny singiel 101 sprawił, że bez wahania sięgnąłem po przedłużoną EPkę. Owszem, jak każde wydawnictwo, ma swoje słabsze momenty, ale jest ich niewiele.

  1. Mary Komasa – Mary Komasa

mary-komasa-b-iext28716994

Stosunkowo późno sięgnąłem po album Komasy. Powód jest prozaiczny – po prostu nie spodziewałem się po nim niczego ciekawego. Gdy posłuchałem, szczęka mi opadła.  

  1. Catz N Dogz – Basic Colour Theory

CS2887809-02A-BIG

Niech najlepszą recenzją będą słowa Dawida, któremu poleciłem w rozmowie ten krążek – “to serio są Polacy?”. Serio, są i serio dowodzą, że nie powinniśmy już mieć kompleksów konfrontując rodzimą elektronikę z tą produkowaną w innych krajach europejskich. Czy jest to światowy poziom? A czemu by nie? Nie przypadkowo chłopaki rodem ze Szczecina już od dobrych kilku lat rozchwytywani są na przeróżnych tematycznych festiwalach muzycznych.

  1. Quebonafide – Ezoteryka

quebonafide_ezoteryka_0

“Kłebonafajda” poznałem przez to, że udzielał się wcześniej w innych projektach, na które czekałem. Już wtedy pokazał, że ma niezłe flow i chyba warto będzie sięgnąć po jego płytę. No i sięgnąłem. Młody wilk, który zjada pół rap gry. Drugie pół to jego ziomki oraz raperzy, którzy są zbyt duzi na to by ich zjeść. Co do samej płyty, to zaskoczenie in plus. Nie nudzi, dobre bity, lirycznie całkiem ok. Wielu zarzuca, że to muza dla gimbazy, ale wydaje mi się, że to trochę krzywdzące. Ba, jestem tego pewny.

  1. The Dumplings – Sea You Later

sea-you-later

W tym roku niespodziewanie zmieniłem zdanie o tym duecie. Ich druga płyta jest zdecydowanie bardziej dla mnie przystępna niż debiut. Nie mniej przy okazji słuchania Sea You Later, wróciłem również do pierwszego krążka. Propsuję!

  1. Babu Król – Kurosawosyny

a2791343261_16

Nie od dziś wiadomo, że czegokolwiek się Budyń nie podejmie, zamienia się w coś, po co przynajmniej wypada sięgnąć. Nie mniej, kilka ostatnich koncertów Budynia czy reaktywowanego Pogodno, sprawiło, że z jednej strony poprzeczka poszła w górę. Materiał na Kurosawosyny jest rewelacyjnie przygotowaną porcją rockn’rolla z typową dla Budynia warstwą lityczną. Dobra płyta!

  1. Tame Impala – Currents

c2ce1807

Jeżeli ktoś zarzucał, że poprzednia płyta Tame Impala jest strasznie ospała i ciągnie się jak lokomotywa Juliana Tuwima, to ciekawe co powie po przesłuchaniu Currents. Jest jeszcze spokojniej, bardzo charakterystycznie, ale mimo wszystko chciałem więcej.

  1. Natalia Nykiel – Lupus Electro

lupus-electro-b-iext26437375

Może kogoś to będzie dziwić, że Natalia Nykiel, która wygrała jeden z telent szołów, jest tak wysoko w tym zestawieniu (albo, że w ogóle tutaj jest). W sumie przez pewien czas sam się dziwiłem, że wpisałem ten album na listę “do przesłuchania”. Tym bardziej, że w głowie cały czas miałem skojarzenie z radiowym, ogranym do obrzygania singlem. Zawartość krążka ma jednak dużo więcej do zaoferowania. To było zaskoczenie – zupełnie jak w przypadku drugiej płyty Brodki. To skojarzenie okazało się być bardzo trafne, bowiem jak popatrzy się na listę osób zaangażowanych w powstawanie Lupus Electro to niemal Ci sami ludzie.  

19. Rasmentalism – Wyszli coś zjeść

R4R5T

Po rewelacyjnym poprzednim albumie, poprzeczka podskoczyła naprawdę wysoko. Brnąc dalej w to porównanie, Ras i Ment, niestety nie zdołali jej przeskoczyć. Płyta jest mocno nie równa, ale ma swoje mocne momenty. Ważne, że materiał na LP wystarczył by ugruntować swoją pozycję w rap grze. Świadczy o tym rewelacyjna sprzedaż i “dwójka” na OLISie. Dla mnie czegoś brakło. Mimo wszystko cały czas – Rasmentalism team.

  1. Disclosure – Caracal

disclosure-caracal

Jedna z najbardziej oczekiwanych pozycji na rynku muzycznym w 2015. Już od wydania Sattle w 2013, świat czekał na więcej. Panowie wypuścili pierwszy singiel pod koniec maja. Holding On zwiastował, że to nie może być słaby album. Dwa kolejne single również to potwierdziły. Nie mniej, album jako całość, trochę jednak rozczarowuje. Nawet nie dlatego, że album jest słaby, ale dlatego, że oczekiwania były przeogromne. Apetyty zostały zaspokojone ale głód wróci – szybciej niż jesteśmy sobie w stanie to wyobrazić.

  1. Pro8l3m – Art Brut

pro8l3m_artbrut

Stawiam na uczciwość, więc kiedy usłyszałem po raz pierwszy stwierdziłem, że nie – brak flow, bity takie se. Generalnie nie ma o czym mówić i do czego wracać. Kilka miesięcy trwało, zanim zrozumiałem, że źle do tego podchodzę. Ważne jest tło. Gdy to tło wymyśliłem, za oknem zrobiło się ciemno a w domu pusto – to było to. Przekonałem się również do sampli – to historia polskiej muzyki, polskiego filmu. Warto się do tego przekonać.

  1. Django Django – Born Under Saturn

03bddd11

Django Django grają tak, że ich brzmienie bardzo łatwo rozpoznać. Podoba mi się ta płyta. Mega byłem na nią zajarany, może przez dobór singli jakie zwiastowały to wydawnictwo. First Light to absolutnie genialny utwór. Całość jednak nie powoduje u mnie takich emocji jak pierwsza płyta zespołu. Debiutu nie udało się przebić, ale lotów też nie obniżyli 🙂

  1. Deerhunter – Fading Frontier

Deerhunter-Fading-Frontier640

Po poprzednich dwóch płytach zespołu, jakoś tak na pewniaka sięgnąłem po Fading Frontier, wiedząc, że to nie może być słaby krążek. No i miałem rację. Deerhunter to w ostatnich latach jeden z tych zespołów, któremu nie mogę zarzucić słabszego momentu – jeden z lepszych koncertów na Off Festivalu w całej jego historii, jedna z najlepszych płyt 2013, a teraz równie dobry krążek. Czy lepszy od Monomania? Czas pokaże, nie mniej w mijającym roku w gitarowym graniu Deerhunter zdecydowanie się wyróżnia in plus.

  1. Kękę – Nowe rzeczy

b1bhUJS

Już na pierwszym krążku Kęki udowodnił, że nie przypadkowo znalazł się w jednym z największych hiphopowych labeli w Polsce. Wtedy pisałem, że jest on jednym z niewielu artystów ze stajni Prosto, których mogę słuchać. Dziś uważam, że obok Kękusia tych raperów znajdzie się tam jeszcze kilku, ale to temat na inny wywód. Druga płyta Kękiego potwierdza, że radomski raper nie znalazł się na scenie z przypadku, a materiał jaki zawarty został na Nowych rzeczach odpowiada sceptykom, którzy uważali, że Kęki to artysta jednego albumu i basta.

  1. Buena Vista Social Club – Lost & Found

1035x1035-bvsc-lost-and-found-450sq

Podobnie jak Wasi rodzice i dziadkowie, jestem fanem dorobku kubańskich muzyków – tak jestem stary i leżałem w kołysce obok węgla. Marzy mi się wyjazd do tego kraju. Jestem zauroczony niemal każdym dźwiękiem jaki pochodził z pierwszej (i jedynej) sesji na Kubie. Ta płyta, to “odrzuty” z tego co nie weszło na legendarny już album BVSC. Nie przeszkadza mi to jednak, by się tym materiałem zachwycać. Rewelacja!

12. FFS – FFS

FFS

Uwielbiam Franz Ferdinand, ale estetyki Sparks nie mogłem pojąć. Po płytę sięgnąłem z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że Panowie z FF na pewno nie przypadkowo zaprosili Sparks do współpracy. Po drugie, jadąc na Pohodę, wiedziałem, że zobaczę ich koncert i chciałem się przekonać, czego powinienem się spodziewać. Płyta może nie urywa tyłka, ale w połączeniu z historią o wymianie między pokoleniowej, materiał nabiera większej symboliki i inaczej się go słucha. Do tego dochodzi wspomniany wcześniej występ na żywo, który był po prostu rewelacyjny.

 

  1. Taco Hemingway – Umowa o dzieło

okladka_bez_cienia (1)

Nie mogło zabraknąć tego krążka, chociaż… Powinno go tu nie być. Kto zagląda i czyta zestawienie co roku, ten wie, że nieco po macoszemu traktuję EPki. Nie mniej, to co Filip Szcześniak zrobił w tym roku z polską, dośc hemretyczną sceną hip hop, sprawia, że jego krążek musi się tu znaleźć. Pisanie o tym, co urzeka w tej muzyce, to chyba zbyteczna konieczność. Nie mniej żeby stało się za dość – porostota przekazu i drugie dno, ta nietuzinkowa płynność sprawia, że Taco wciąż jest gorącym towarem na polskim rynku muzycznym. Pewnie długo nim zostanie.

  1. Kurt Vile – B’lieve I’m Going Down

Kurt-Vile

Płyta ukazała się pod koniec wakacji i prawdę mówiąc sięgnąłem po nią, bo na rynku myzycznym jakoś nie było nic co by mnie mogło zainteresować. Okładka w stylu zespołów disco polo z lat dziewiędźciesiątych no i przede wszystkim koleżka, który do tej pory był u mnie kojarzony z folkiem. Bardzo za to panie Kurcie przepraszam. Wiem, że to bardzo krzywdzące tym bardziej, że płyta jest niesamowita i jest to chyba jedno z największych pozytywnych moich odkryć w minionym roku.

  1. Panda Bear – Panda Bear Meets the Grim Reaper

Layout_11_A_FINAL_Corr

Była to chyba jedna z pierwszych płyt po jakie sięgnąłem w 2015, i od razu bang! Muzyczna podróż przez przeróżne stylistyki a wszystko za sprawą syntezatorów. Słychać tu inspirację Kraftwerk, za co ode mnie olbrzymi plus. Każdy z utworów ma niesłychaną głębię, co powoduje, że za każdym razem można się dosłuchać w tychże utworach czegoś zupełnie nowego.

  1. Patrick Watson – Love Songs for Robots

patrick_watson_love-songs-for-robots_cover

Jeżeli miałbym tytułem jednej płyty opisać stan, w którym desperacko poszukując czegoś nowego, odpalasz pierwszą lepszą płytę i uszom nie wierzysz, że to jest tak bardzo dobre, to ta płyta miała by właśnie tytuł ostatniego wydawnictwa Watsona. Coś więcej?

  1. Foals – What Went Down

FoalsCover

Oczekiwana przez wielu, nowa płyta foalsów, okazała się być jedną z tych, które może nie zamieszały jakoś bardzo na scenie muzycznej, ale na pewno nie da się wobec niej przejść obojętnie. Foals potwierdza, że mają patent na muzykę rockową i wiedzą jak nagrywać ją w taki sposób, by zrobić ludziom dobrze.

  1. Jamie XX – In Colour

homepage_large.8f09545c

Jamie XX tym krążkiem udowodnił wiele rzeczy. Przede wszystkim, że nawet jeżeli fani znają częśc utworów z LP, to i tak dadzą się zaskoczyć całością. Materiał tutaj jest tak różnorodny, że style zmieniane są niemal co chwila. To drugie zaskoczenie, bo myślałem, że po wielu eksperymentach brzmieniowych, jakich się Jamie dopuścił, płyta będzie raczej dość jednorodna. Na szczęście nie jest, co nie oznacza, że jest nudna – wręcz przeciwnie – to rewelacyjny matariał, rewelacyjnego dj’a i producenta. Nawet jakąś reckę popełniłem – tutaj.

  1. Patrick The Pan – niczym jak liśćmi

niczym-jak-liscmi-b-iext28755613

Kto ze mną jest tutaj od kilku lat, ten z pewnością zna historię mojego zachwytu niezwykła muzyką zwykłego kolesia z Krakowa. Przy pierwszej płycie byłem jednym z pierwszych, którzy ten zachwyt starali się wyrazić słowami i zarazić muzyką Piotrka innych, którzy na poznanie tego piękna zasługiwali. Przy drugiej płycie Piotrek aka Patrick jest już trochę poza moim horyzontem widzenia i jedynie z metaforycznego lądu mogę obserwować jak dryfuje po wodach poważnej muzycznej przygody. Czemu poważnej? Bo druga jego płyta jest niezbitym dowodem na to, że dla Piotrka muzyka, nawet jako zabawa jest strasznie poważna, a to w jaki sposób dobiera dźwięki tylko jeszcze bardziej to uwypukla. Tylko muzyczny ignorant może z tym polemizować. To, z jaką łatwością, Piotrek porusza współczesne tematy jest czymś wyjątkowym i należą mu się za to brawa.

  1. Kiasmos – Kiasmos

artworks-000086563156-47ncm3-t500x500

Ta płyta spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Zacząłem jej słuchać chyba dlatego, że Kiasmos był jednym z (head)linerów Pohody. Od pierwszego przesłuchania nie mogłem się uwolnić. Klimat jaki duet buduje w swoich elektronicznych utworach jest nie do opisania. Jak dla mnie jest to jedna z najlepszych elektronicznych płyt tego roku. Kto jeszcze jej nie słuchał koniecznie musi nadrobić. Muzyka rytmiczna, melodyjna, ale i wymagająca. Bądźcie czujni!

  1. Rysy – Traveler

cf69d88ed4fa2180ebe067920d2af4d6

Żeby najlepiej scharakteryzować muzykę duetu Rysy, dobrze by było ją porównać do innego polskiego artysty, który w ostatnich latach tworzył podobne dźwięki. Problem jednak polega na tym, że w Polsce ciężko kogoś takiego znaleźć. Wydaje mi się, że momentami słychać tutaj inspiracje Bonobo, Jonem Hopknisem, Disclosure czy nawet islandzką elektroniką. To jak najbardziej moje muzyczne kierunki więc propsuję i z przyjemnością zachęcam do zasłuchania się.

  1.  Dwa Sławy – Ludzie Sztosy

Dwa_Slawy_Ludzie_Sztosy_cover

Nie da się ukryć, że czekałem na ten album licząc, że się nie rozczaruję. Okazało się, że było na co czekać bo już w styczniu polska rap gra została skończona. Tak mi się przynajmniej wydawało w styczniu. Mimo, że od premiery krążka upłynie niebawem rok, wciąż nie mogę zrozumieć zarzutów jakie pojawiły się w tak zwanej branżowej prasie, dotyczące przeciętnych aranżacji i produkcji albumu. Krążek sam się broni i zyskał uznanie fanów. Widać to było na koncertach, gdzie po debiucie, z garstki zajawkowiczów, zrobiły się tłumy niemalże zabijające się o wejściówki. Bardzo słusznie. Wolę by tak zwane gimby i podbaza słuchała dobrej muzyki niż asłuchalnego czegoś.

  1. Taco Hemingway – Trójkąt warszawski

a38dccc1f190a1e509bccf25ceb461be.960x959x1

Przez długi czas nie mogłem zrozumieć o co chodzi z tym kolesiem. Moi opiniotwórczy znajomi się nad nim rozpływali, Spotify zachęcał do posłuchania.. Wreszcie uległem… Tego w Polsce jeszcze nie było. Koleżka opisuje historię starą jak świat, jako pierwszy w Polsce robi storytellingową płytę, umieszcza followupy do swoich tekstów, opowiada tę samą historię oczyma trzech osób. Leniwe flow, dobre bity, niemalże brak promocji i muzyka roznosząca się przez głośniki niczym viral przez Youtube. To wszystko wystraczy by kraj oszalał. Taco poruszył, wszyscy zaczęli o nim mówić, ludzie wydzierali sobie z rąk bilety na jego koncerty, pół sceny pohejtowało mówiąc, że to nie jest rap. A niech sobie mówią! Taco nagrał dzieło wybitne i na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy to on zasłużył na miano odkrycia i człowieka, który rozjebał polską rap-grę mimo, że styczeń 2015 sugerował, że zrobili to Dwa Sławy. Płyta roku anno domini 2015!

_________

Jeżeli udało Ci się przeczytać wszystko to jestem dla Ciebie pełen podziwu. Na koniec chciałbym Ci również powiedzieć, jest kilka osób, które przyczyniło się do tego, że na powyższej liście znalazły się właśnie te albumy. Dziękuję wszystkim, którzy inspirowali, przypominali i dopytywali. Nawet nie wiem czy to przeczytacie, ale wielkie dzięki za symboliczne wskazanie czegoś czego nie widziałem. Dzięki też, dla tych, którzy na to zestawienie czekają, zawsze to miłe gdy ktoś doceni Twoją pracę. Do zobaczenia w 2016!

Advertisements

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Top 100/2015, czyli płyty, które warto było poznać w 2015

  1. Krzysztof pisze:

    Mam Spotify i Tidal’a. Fajnie, dużo muzyki. Ale… czego by tu posłuchać? Listy Top 100 w internecie to często listy „top gniot”. Słabe hiciory, ale popularne, Top bo wszyscy słuchają. Miliony much nie mogą się mylić, więc… ale ja nie chcę. Czasem nawet coś fajnego, czasem…

    Jednym słowem, takiego subiektywnego zestawienia szukałem. Super, że Ci się chce. Nie wiem jak inni, ale ja nie mam czasu przesłuchiwać tysięcy płyt i śledzić trendów. A bardzo lubię muzykę… dobrą. Więc odwalasz dla mnie kawał roboty, odsiewasz czego nie warto słuchać, a na co warto zwrócić uwagę. Subiektywnie mogę się nie zgodzić lub zgodzić. Na pewno mam „przebrany” materiał do przesłuchania.

    Dziękuję.

    Krzysztof

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s