Umowa o dzieło dostępna na Spotify. Podpisał Taco.

okladka_bez_cieniaMiałem już sobie odpuścić, bo powoli ten blog zamienia się w fanpage Taco Hemingway, ale spotkałem się z dość nieprzychylną opinią dotyczącą nowego materiału z Umowy o dzieło. Zdziwiło mnie to mocno, że opinia ta zyskała sporą ilość lajków i zgodnych komentarzy. Takie komentarze w mojej opini wydają się dość powierzchowne i niestaranne. Ale po kolei.

Ta nieprzychylna opinia pojawiała się jak najbardziej serio, na fanpage, który komentuje dziwne i bekowe zjawiska w polskim rapie. Celowo nie rzucam nazwą, bo takowych stron na FB nie jest zbyt dużo, więc ktoś chcący znaleźć źródło szybko je znajdzie. Zdziwiło mnie to, bowiem serio recenzja, mówiąca o tym, że na hypie z Trójkąta warszawskiego nie da się zajść tak daleko i można sobie nagrywać średni materiał jest czymś z czym zgodzić się nie mogę.

Jasne, że Trójkąt warszawski, o którym pisałem tutaj, wydany w marcu tego roku, dał Filipowi Szcześniakowi wielką szansę i otworzył drzwi do szerszej świadomości odbiorców. Na pewno postawił przed nim samym bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę, więc logicznym jest, że ciężko ją było z bardzo wysokim nadmiarem przeskoczyć. Umowa o dzieło to jednak materiał, który tej poprzeczki nie strąca. Taco ją przeskakuje z łatwością, bez przesadnego nadmiaru bo i tak zostanie zapisana wysokość poprzeczki a nie nadmiar. Dość zawiła ta metafora, ale ma ona pokazać, że album spełnia moje oczekiwania i pozwala wierzyć, że jeszcze wiele EP, LP, i singli, które wystrzelą mnie i innych z butów.

Siedem utworów jakie na tej Epce się znajdują to przemyślana tekstowo opowieść, która w niektórych miejscach nawiązuje do Trójkąta poprzez follow upy czy nawiązania do mniej lub bardziej kluczowych elementów tamtej opowieści. Smaczku dodaje też fakt, że płyta nabiera innego znaczenia, kiedy puścimy ją w odwrotnej kolejności, zaczynając od ostatniego numeru.

Jedyne z czym mogę się zgodzić, to to, że Umowa o dzieło ma słabsze momenty, ale to jak na każdej płycie, jedynie indywidualna opinia. To, że do mnie nie trafia numer +4822 nie ma najmniejszego znaczenia, bowiem Epka jest spójna jako całość, jest niespotykanie klimatyczna a bity to sztosy. Taco Hemingway to dla mnie rookie of the year. Wątpie by ktoś był w stanie przebić ten rok jeżeli chodzi o debiut.

Aha, celowo nie opisuje poszczególnych utworów bo od dziś Umowa o dzieło do przesłuchania na Spotify. Jeżeli ktoś nie ma konta to odsyłam na tacohemingway.com – tam materiał do pobrania za darmoszkę.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s