Festival Review #1: Orange Warsaw Festival 2015

pobrane (2)Jutro rozpoczyna się ósma edycja Orange Warsaw Festival. Ja z kolei od dziś postaram się pisać na bieżąco o zbliżających się imprezach muzycznych na których warto się zameldować. O czym będzie – o artystach, trochę historii, a jeżeli na danym festiwalu zameldowałem się chociaż raz, zapodam trochę wspomnień, z których być może ktoś wyciągnie więcej niż wiadro beki. Jeżeli szukasz przewodnika po opisywanych festiwalach – zapomnij. Znajdziesz je tu, tu, tu i tu.

Jak już wspomniałem we wstępniaku, OWF w tym roku odbywa się po raz ósmy. Dla mnie jest to festiwal, który chyba najwięcej razy zmieniał swoją lokalizację. Pierwsze dwie edycje odbywały się za darmo na Placu Defilad, potem był Służewiec, Stadion Legii, Stadion Narodowy, teraz znowu Służewiec. Wszystko w Warszawie.

Jak na stolicę przystało, organizatorzy starają się robić wszystko by festiwal sprawiał wrażenie największego w kraju. Niestety, do tej pory się to nie udało i mimo wszystko OWF zostaje za plecami Openera (o ile można tak anatomicznie do tematu podejść). Fest, festowi nie równy, o czym przekonałem się dwukrotnie – po raz pierwszy w 2014 na stadionie Legii, oraz rok temu będąc świadkiem koncertów drugiego dnia, na Stadionie Narodowym (Florence, do teraz na czapce mam pewnie Twój brokat).

Czego nie można organizatorom OWF odmówić to promocja, bo ta w mediach społecznościowych prowadzona jest wzorcowo. Sam pomysł na bycie festiwalem stadionowym też był czymś wyjątkowym jak na Polskę. Do tej pory nikt wcześniej nie dawał nam takiej iluzji pełnych trybun i płyty w czasie koncertów wielkich gwiazd. Zdarzało się to czasem na Stadionie Śląskim podczas koncertu U2 czy RHCP ale nie śmiem twierdzić, że teraz by się to znów udało. Zwłaszcza, że ludzie bardzo selektywnie podchodzą do koncertów i ciężko zebrać 30 tysięcy narodu, która zapłaci po 400 złotych za koncert na “Śląskim”. Co innego z festiwalem.

To wszystko jednak chyba przeszłość i słodkie wspomnienie, bo festiwal rozrósł się na tyle, że trzeba go było już dwukrotnie organizować na Narodowym, gdzie akustyka odbierała jakąkolwiek radość z bycia na festiwalu. Pogłos, interferencja fal akustycznych i permanentny ścisk na głównych ścieżkach komunikacyjnych sprawił, że organizatorzy w tym roku wracają na Służewiec. Koniec z ideą stadionową, o ile oficjalnie kiedykolwiek takowa istniała.

O ile line up festiwalu bywał interesujący na tyle, by dwukrotnie na festiwalu się meldować (Jamiroquai i Moby zagrali tam genialne i niezapomniane koncert w 2014 – poczytaj tutaj i tutaj), o tyle w tym roku zdaje się, że Piotr Metz pełniący rolę dyrektora artystycznego OWF zapomniał o najważniejszym elemencie – headlinerach.

11393106_496458813838357_3851845659843002843_n

obraz pochodzi z https://www.facebook.com/scumbag.metz

No dobra, żeby nie dramatyzować. Na OWF zagra Muse, co dla mnie osobiście jest wydarzeniem niezwykłym bo ich koncerty to nietuzinkowe show robione z wielkim rozmachem. Uczciwie jednak należy przyznać, że poza nimi jest biednie. Występ The Chemical Brothers, okazuje się być solo aktem jednego z chemicznych braci, a kolejną wartą uwagi gwiazdą, jest raczej gwiazdeczka – póki co – jednego sezonu FKA twigs. Jednym z headlinerów jest Noel Gallagher ze swoim High Flying Birds, jadący na legendzie Oasis. I tak dalej i tak dalej. Generalnie odgrzewane kotlety, albo zespoły dorabiające do renty.

Podsumowując, jak ktoś chce, to w lineupie znajdzie coś ciekawego – jak na przykład Bastille, którego popularności nie rozumiem i nie znam zbyt wielu utworów. Nie mniej brak w tym roku  tego mitycznego i szalenie poszukiwanego PIERDOLNIĘCIA. Mam nadzieję, że się mylę i relacje z festiwalu będą tylko pozytywne, czego też wszystkim wybierającym się na festiwal, życzę.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Festival Review i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Festival Review #1: Orange Warsaw Festival 2015

  1. Pingback: Festival Review #2: Life Festival Oświęcim 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  2. Pingback: Festival Review #3: Opener Festival 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  3. Pingback: Festival Review #4: Pohoda Festival 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  4. Pingback: Festival Review #5: Colours of Ostrava 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  5. Pingback: Festival Review #6: Audioriver 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  6. Pingback: Festival Review #7: Przystanek Woodstock 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  7. Pingback: Festival Review #8: Off Festival 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

  8. Pingback: Festival Review #9: Nowa Muzyka vs Live Festival 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s