Beka (Krytyka) z Poli Dwurnik

Znacie program Hala Odlotów w TVP Kultura? Bardzo go lubiłem za bezkompromisowość i obiektywne podejście do tematu szeroko pojętej kultury. Ale właśnie.. lubiłem. Wczoraj się to zmieniło. Powodem tego jest próba obrony czegoś, co sztuką przestało być w momencie pojawienia się pomysłu, koncepcji. Oczywiście, że chodzi o słynne już felietony Poli Dwurnik.

Wszystko było śmieszne i niegroźne: czytanie felietonów, komentarzy, opinii specjalistów, oraz nieudolne próby obrony Poli przez jej znajomych i innych, którzy rozumieją takie życie. Do czasu. Wczoraj granica pomiędzy śmiechem, a poważnym wkurwieniem została bardzo mocna przekroczona w Hali Odlotów właśnie [tutaj link do obejrzenia odcinka]. Stąd też pierwszy raz w historii tego muzycznego, bloga pojawia się obszerny komentarz to wydarzeń nie będących związanych z muzyką. Nie mniej patologie w świecie sztuki trzeba napiętnować, i chronić muzykę bo może Pola niebawem zechce śpiewać.

Gdybyście nie znali historii, to Pola Dwurnik popełniła dwa grafomańskie mini felietony dla ogólnopolskiego dziennika. Pod jednym z nich, opisującym noc z „pseudokochankiem”, pojawiły się komentarze streszczające tekst do trzech słów, a na fejsie powstała grupa „Beka z Poli Dwurnik„, skupiająca już ponad 3 tysiące „lajków”.

W obronie „artystki” stanęli inni pismacy z tej samej gazety, a także cała krucjata samozwańczych artystów na czele z Jasiem Kapelą. Temu już odpuszczę, bo mi go nawet trochę żal, że mimo swojej kontrowersyjności, nie może sobie znaleźć odpowiedniego miejsca w świecie kultury.

Wczorajszą farsę na antenie TVP Kultura, rozpoczęli prowadzący, którzy we wstępie do odcinka „Hejterzy czy krytycy?” zdecydowanie skupili się na pierwszej składowej, ale to był przedsmak. Mistrzostwem świata i okolic, była wypowiedź Poli Dwurnik, która zasłaniała się ironią i satyrą, mówiąc, że te historie są wymyślone, równocześnie dodając, że się jednak wydarzyły 4 lata temu. #WAT?

Pani Polu, gratuluję konsekwencji i równocześnie zadaję pytanie czy to coś zmienia? Czy nawet wymyślenie historii o puszczeniu się lub spędzeniu imprezy w klubie, tłumaczy tak niski poziom pisanego tekstu? Na Boga, on poszedł w Polskę w ogólnopolskim dzienniku! Jak się nie umie pisać, to się pisze na blogu (#ckzs). Czy naprawdę krytykowanie tego niskiego poziomu musi być nazywane hejtem i gimbazą? Zajebiście po prostu. Widzę, że teraz można się bez najmniejszych problemów zasłaniać „taką formą”, nazywając „tekścik” (za panią prowadzącą), felietonem. Wolno również w gazecie opisać zdarzenia, które dzieją się codziennie w nocnych klubach na całym świecie, mówiąc, że w Berlinie jest inaczej bo tam się właśnie żyje. Wolno bezkarnie kłamać swoich czytelników, pisząc w pierwszych zdaniach, że opisuje się życie w Berlinie, potem zasłaniając się fikcją i sloganem didn’t happen. W końcu wolno nazwać wszystkich trollami i hejterami, bo odważyli się głośno wyśmiać ten rodzaj pisania. Nie wolno jednak wyrazić opinii na temat tego co się właśnie przeczytało..

https://www.youtube.com/watch?v=_tst80gWtN4

Otóż to nie ma nic wspólnego ze sztuką, podobnie jak lwia część zniszczonych farbą płucien, wideoartów, dźwięków (nawiązanie do muzyki – wszak blog muzyczny) i grafomańskich tekstów jakie zalewają środki kultury. Trzeba to piętnować i walczyć z gadającymi głowami, które mają problem z tym, że ktoś odważył się je skrytykować. Mówicie o tym otwarcie, że źle się czujecie z konstruktywną krytyką i nazywacie ją hejtem, to macie problem – z sobą, albo może nie jesteście  przekonani co do swojej działalności i zdajecie sobie sprawę, że jest ona gówniania? Prawdziwi artyści, o których uczymy się w szkołach potrafili sobie radzić z krytyką i robili swoje. Jeżeli Wy się za takich uważacie, to może zamiast chodzić po telewizjach i opowiadać dyrdymały, może warto by było skupić się na pracy?

We wczorajszym programie Pola Dwurnik opowiadała również, że dostała masę hejtów na emaila i fejsbuka. Mówiła, że przeczytała to wszystko i zaczęła się przejmować. Chwilę wcześniej powiedziała jednak, że jest pracoholiczką i nie ma czasu się zajmować takimi sprawami..

Mi się jednak wydaje, że Pola spotkała się w krytyką, której nie rozumie i ją po prostu wypiera bo nie rozumie, że istota sprawy tkwi w tym, że to co napisała, przypomina wypracowania nastolatki albo wpisy do dziennika. Nie ma to nic wspólnego z publicystyką. A hejterzy? Każdy ma takich jakich sobie wychował. Ja ze swoimi dwoma (hehehe) wchodzę w dyskusję. Czasem odpuszczam, ale też nazywanie wszystkich hejterami jest zbyt wygodne i mimo wszystko krzywdzące, stawiające siebie ponad nimi, na jakimś wyimaginowanym piedestale.

Idąc dalej, oliwy do ognia dolała Agata Passent, następna skrzywdzona przez „hejt”, za pokazywanie swojego intymnego życia z mężem..

zaczynam wątpić w czytelników. Rozumiem, że pokolenie naszych rodziców, kiedy szło do kabaretu, to po każdym dowcipie Pietrzaka czy yyyyyyyyyyyy nie wiem… kogoś innego. Nie pokazywał się w tle wielki emotikon – uwaga będę dowcipkował. To jest to o czym mówiłaś [Pola] – przestaliśmy rozumieć niuanse, ironie i nie wiem, absurd. (…)”

Przede wszystkim fajnie, że pani Agata rzucając porównanie pisarzenia (nie pisania) do kabaretu, nie potrafi wymienić zbyt wielu kabareciarzy. Zapomina również o pewnej ważnej granicy – jak ktoś kupuje książkę lub bilet na kabaret to wie w jakie buty wchodzi i czego się powinien spodziewać. Czym innym jest, kiedy w felionie w gazecie, wstępniak bardzo poważnie nam mówi czego mamy się spodziewać, a dostajemy coś zupełnie innego. Co do rozumienia absurdu – rozumiemy go bardziej niż kiedykolwiek. Stąd właśnie pojawia się Beka z Poli Dwurnik, masa krytyki i nawet tekst na blogu muzycznym, nie zawierający wzmianki o muzyce.

Jedyny głos rozsądku jaki pada w tej dyskusji to głos Marka Troszyńskiego, który tłumaczy tym wszystkim artystycznym głowom, że ludzie zawsze krytykowali, tylko, że czasy się zmieniły i teraz zarówno świat publiczny jaki prywatny spotyka się wielu miejscach, na różnych płaszczyznach. Większość osób w studiu wydała się tym faktem nieco zaskoczona.

Drugą sensowną opinią w tej dyskusji, był głos krytyka Jakuba Majmurka, który tłumaczył co to znaczy zhejtować”

– co to znaczy zhejtować? To znaczy dać wyraz swoim negatywnym emocjom… yyy… to o czym tutaj mówimy…

– a to nie jest krytyka? wyrażenie negatywnych emocji na temat dzieła

– krytyka, jest jednak czymś poważniejszym(…)”

Pan krytyk dodał również, że teraz każdy może pisać. Każdy może być krytykiem. Za takiego uważam się i ja, dlatego też nie zgadzam się na to by w TVP Kultura Agata Passent mówiła o rzucaniu gównem w twarz, cytowaniu komentrzy na swój temat zawierających masę wulgaryzmów. Nie zgadzam się również z Markiem Troszyńskim, który znowu mówi o imieninach u cioci, mówiąc, że to prywatna sytuacja dla wąskiej grupy osób. Czy Beka z Poli Dwrunik nie jest taką wąską grupą? Owszem każdy może wejść na te imieniny, ale każdy może z nich wyjść kiedy chce. Jak coś porównujemy, róbmy to dokładnie i na każdej płaszczyźnie.

Dopiero w 24 minucie dyskusji pada najważniejszy argument. Rzuca go Marek Troszyński, który mówi, że osoba publiczna, będąc osobą publiczną naraża się nieraz na bardzo ostrą krytykę ze wszystkich stron, bo to jest wpisane w cenę bycia osobą publiczną.

Oczywiście Agata Passent ma inne zdanie i gada takie farmazony, że aż szkoda tego komentować.

Potem zaczyna się tylko lepiej – kiedy Witkowski mądrze mówi, że każdy ma kogoś kogo „nienawidzi za samą mordę” wszyscy w studiu zaczynają śmieszkować. Banda hipokrytów.

Potem przewodniczą owej bandy – Pani prowadząca przedstawia badania, z których wynika, że w internecie komentarzy podżegających do agresji jest mniej niż 1%. Serio? Przez półgodziny rozmawiamy o marginalnym zjawisku?

Później jeszcze mamy wypowiedź Poli, która mówi „tam jest nieporozumienie na nieporozumieniu w odbiorze tego”,”powinnam napisać tam – satyra na Berlin”.

Nie wiem czy to by zmieniło fakt, że tekst jest grafomański i o niczym, dlatego też proponowałbym aby jednak wbrew wcześniejszym deklaracjom jakie padły w programie, już więcej nie pisała  publicznie. Nie będą potrzebne również oświadczenia do kamery, które mówią o wymierzeniu pięciu policzków w twarz Poli Dwurnik.

Pani Polu, jeżeli jakimś cudem to czytasz, i tak jak na początku dyskusji w Hali Odlotów mówiłaś, nie przejmujesz się tym co piszą ludzie, to ja do Ciebie apeluję – aby te teksty, które tak Cię bolą, a jednocześnie się nimi nie przejmujesz; te policzki, których nie dostałaś – bo nie czytałaś, a jednocześnie czytałaś – przypominają Ci się jedynie w tych momentach, w których będziesz chciała coś napisać. Proszę, niech już nigdy nie będzie dane mi znaleźć Twoich nowych felietonów.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Beka (Krytyka) z Poli Dwurnik

  1. Babby Lorely pisze:

    ladne. Witkowski w tym wszystkim byl moim zdaniem najsensowniejszy. w ogole powinien byl sie zdystansowac od tego kolka wzajmnej adoracji jakas stylizacja na samochodowe resory, albo dezodorant. pozdr.

    • uła muła pisze:

      Za to pani Dwurnik miała stylizację typu skrzat/krasnal. Oryginalność 10. Kobiecość 0.

      • Też sobie o tym myślałem oglądając program. Wszyscy w studiu mogli ubrać się normalnie, poza Panią Dwurnik, która chyba czuła potrzebę wyróżnienia się w grupie. Pomijam ten fakt jednak, bo niektóre kwestie, jak na przykład ta – jak należy się ubrać w odpowiednie miejsca, wynosi się z domu.

  2. lilith pisze:

    „Czy nawet wymyślenie historii o puszczeniu się (…)”

    Dlaczego one-night stand nazywasz puszczaniem się? Czy gdyby dotyczyło to mężczyzny tez byś napisał?

    • Ach ta nowomowa. Spytaj babci jak nazwie „one-night stand”. Puszczenie się, to puszczenie się. Niezależnie od płci.

      BTW, istotą jest grafomaństwo, a nie to o czym piszesz.

      • lilith pisze:

        One -stand night jest określeniem neutralnym, czego nie da się powiedzieć o „puszczaniu się”. Pod felietonem Poli Dwurnik pojawiły się komentarze wulgarnie określające kobiecą seksualność, więc nieprawdą jest , że chodzi tu tylko o ewentualne grafomaństwo. Kobieta, która w sferze seksu zachowuje się jak przeciętny mężczyzna, u niektórych mężczyzn, jak widać, powoduje „ból dupy”.

    • „One -stand night jest określeniem neutralnym, czego nie da się powiedzieć o „puszczaniu się”. Pod felietonem Poli Dwurnik pojawiły się komentarze wulgarnie określające kobiecą seksualność, więc nieprawdą jest , że chodzi tu tylko o ewentualne grafomaństwo. Kobieta, która w sferze seksu zachowuje się jak przeciętny mężczyzna, u niektórych mężczyzn, jak widać, powoduje „ból dupy”.”

      Tonący brzytwy się chwyta jak widzę. Nie da się zaprzeczyć, że teksty są słabe i miałkie, to warto próbować przyczepić się do komentarzy i próbować obrócić całą sprawę w rozgrywkę feministyczną. Otóż cała „Beka z Poli Dwurnik” tyczy się miałkości jej tekstów, a jak sama Pola powiedziała w programie – obraźliwe komentarze pod felietonem zostały skasowane. Nomen, omen przed wydawcę kto opublikował jej teksty.

      Jestem dostatecznie konserwatywny by „one-stand night” nazywać puszczeniem się niezależnie od płci.Jak ktoś chce niech to robi, ale niech sobie takie historie zachowa dla siebie i swoich znajomych, tym bardziej jeżeli poetyckie opisywanie takich wyskoków, Poli wychodzi to jak staruszkowi włosy. Mam prawo mieć swoje normy moralne i jak widać oprócz mnie podobnie uważa spora grupa osób.

      • lilith pisze:

        Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie interesuje mnie jakość tekstów Poli Dwurnik ani dywagacje, czy są one grafomańskie, czy nie. Merytoryczna krytyka jest czymś najnormalniejszym na świecie. Każdy kto publikuje może się spodziewać negatywnych komentarzy. Ale czym innym jest stwierdzenie, że opis przygodnego seksu jest grafomański, a czym innym użycie zwrotu: „puszczanie się”, „dała dupy” itp. Twierdzisz, że używasz tego słowa niezależnie od płci. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek, gdziekolwiek przeczytała, że mężczyzna się puszcza. Widocznie jesteś wyjątkiem. Jedynym mężczyzną na świecie, który mówi/pisze o puszczających się mężczyznach. I na koniec: sam udowodniłeś, że nie chodzi tylko i wyłącznie o jakość tekstów autorki, pisząc: „Jak ktoś chce niech to robi, ale niech sobie takie historie zachowa dla siebie i swoich znajomych (…),Mam prawo mieć swoje normy moralne i jak widać oprócz mnie podobnie uważa spora grupa osób.” Krytyka zachowań seksualnych kobiet pod płaszczykiem walki o jakość polskiej felietonistyki to nie konserwatyzm, to mizoginia.

    • Sorry, ale nie mam potrzeby rozmowy o puszczaniu się kogokolwiek do póki ktoś nie próbuje się – nie wiem – chwalić tym i to w sposób ani nie śmieszny, poruszający, a już na pewno nie podniecający. Niczego Ci nie udowodniłem w cytowanym przez Ciebie fragmencie mojej wypowiedzi, bo i nie musiałem. Tym bardziej, że odniosłem się stricte do zarzutów jakie mi wcześniej postawiłaś. Szkoda, że ponownie interpretujesz moje słowa jedynie na swój wąski sposób zarzucając mi nienawiść do płci żeńskiej, Jeżeli uważasz, że jestem jedynym mężczyzną, który neguje – czekaj jak to było? – „one stand night”, to szczerze współczuję Ci ludzi wśród, których przyszło Ci żyć.
      Wybacz, ale to Ty masz ten problem z czytaniem. Wszystkie Twoje komentarze to nic innego jak odwracanie uwagi od clou sprawy, a jest nim fakt, że felietony napisane są w grafomański sposób. Pewnie jesteś tu nowa i nie masz pojęcia o czym tutaj pisuję. Otóż, często daję upust pastwiąc się nad bylejakością, schematycznością i ogólną beznadzieją w świecie kultury. Jako jej odbiorca mam do tego prawo.

      • lilith pisze:

        Udowodniłeś, że nie chodzi tylko o to, JAK jest felieton napisany, ale O CZYM jest. I to O CZYM jest felieton wpływa na twoją ocenę JAKOŚCI tekstu. Jeżeli dla Ciebie pisanie o przygodnym seksie oznacza chwalenie się czynem w twoich oczach niegodnym, to nie powinieneś oceniać taki tekst, bo nie możesz zrobić to w sposób merytoryczny.
        Jeżeli masz kolegów, którzy tak jak ty krytykują też one-night stand w wykonaniu męskim i nazywają takich mężczyzn puszczalskimi to jesteście tak rzadkim zjawiskiem, że spotkanie was w realu wydaje się nieprawdopodobieństwem. Ja współczuję kobietom, które mogą jednak kiedyś znaleźć się w twoim towarzystwie i być narażone na ostracyzm.

    • Dodam jeszcze, że grafomania Poli Dwurnik pozostaje grafomanią, niezależnie od tego, czy Pola Dwurnik jest kobietą czy nie.

    • Teraz to Ty udowodniłaś jak bardzo jednowymiarowo traktujesz felieton Dwurnik.Tekst jest dla Ciebie tylko „pisaniem o przygodnym seksie”. Traktujesz go jak narzędzie do walki ze złym seksistowskim światem, zapominając o tym, w W JAKI SPOSÓB został on napisany. Gdyby Dwurnik pisała erotyk, to może wzbudziła by moje zainteresowanie i lekkie podniecenie, gdyby tworzyła satyrę to pewnie bym się w duchu uśmiechał. Tymczasem ja z każdym kolejnym zdaniem zastanawiam się czemu to ma służyć.Nie powinienem oceniać tego tekstu? A niby czemu? Skoro Dwurnik może taki tekst napisać i opublikować w ogólnodostępnym miejscu, to ja mogę go ocenić, pod dowolnie wybranym kątem na swoim mocno niszowym blogu.

      Nie zwykłem w gronie znajomych rozmawiać o tym kto, co i z kim robił(a) w łóżku, a już na pewno nie robię tego na forum. Przez lata tak sobie dobierałem grono znajomych, by znaleźć takich, którzy podzielają moje poglądy, a jeżeli już różnimy się w pewnych kwestiach to o tym nie rozmawiamy, by nie narażać siebie i innych na niepotrzebne „hejty”. Nikt Ci do sypialni nie zagląda to nie wjeżdżaj mi z nią do mojego salonu.

      No i tym cudownym sposobem używając słów typu mizoginizm i ostracyzm dyskusja stała się jednowymiarowa. Zatem przypominam, że zdania typu „Wkrótce w czeluść naszego poimprezowego rozstroju wjechał lunapark”, odnoszące się do owoców, mają dla mnie zerową wartość artystyczną i językową.i cała beka skupia się głównie na tym. Proszę, nie udawajmy, że chodzi o coś innego i zakończmy tą bezsensowną dyskusję o moralności.

      • lilith pisze:

        Powtórzę: Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie interesuje mnie jakość tekstów Poli Dwurnik ani dywagacje, czy są one grafomańskie, czy nie.
        Nie wdaję się w polemikę na temat umiejętności pisania felietonów przez Polę Dwurnik. Nie obchodzi mnie ani kto jej teksty drukuje, ani kto wyśmiewa jej twórczość na facebooku. Jest mi to w najwyższym stopniu obojętne.
        Możesz na swoim blogu pisać co chcesz. Ja mogę napisać w komentarzu, że na twoją ocenę ma wpływ nie tylko sposób w jaki felieton został napisany, ale fakt, że w felietonie opisany jest przygodny seks. To spotęgowało twoją krytykę, więc trudno ją uznać za merytoryczną.

    • Pewnie, że możesz. Ja mogę Ci również pięć tysięcy razy pisać, że jesteś w błędzie i powtarzać to w kolejnych odpowiedziach. W tym momencie nie widzę najmniejszego sensu aby to dalej robić, bo mimo przykładów grafomanii, analizy fragmentów i rozłożenia całej tej farsy na czynniki pierwsze, bazujesz jedynie na dwóch słowach z tekstu, zapominając, że po nich nastaje dalszy ciąg zdania.Na domiar złego nie dopuszczasz tego wszystkiego do siebie zarzucając mi, że moja krytyka nie jest merytoryczna.. Takie zarzuty najlepiej jest postawić w momencie, kiedy brak innych argumentów.

      Sorry, ale nie chcę już ciągnąć dyskusji dotyczącej stylu życia, analizy norm społecznych, bo tak jak napisałem wcześniej – clue problemu jest zupełnie gdzie indziej. Więc jeżeli nie rażą Cię cepeliada metafor sucha jak kalesony żula, czy rozwlekłe opisywanie historii, w których nie ma wyjątkowości, to jest mi przykro. Mam nadzieję, że oprócz Ciebie jest tylko kilka osób, która daje przyzwolenie na to by teksty napisane W TAKI SPOSÓB były publikowane gdziekolwiek.

  3. ^ o proszę, wilk wywołany z lasu. Wilczyca, precyzując.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s