Chet Faker w Krakowie, czyli nie ma o czym gadać

Screenshot_6Kiedyś obiecałem sobie, że po każdym ważnym koncercie, będę o nim pisał. Robię co mogę by być konsekwentnym, ale niestety coraz trudniej jest pisać o czymś tak bardzo rozczarowującym jak krakowski koncert Cheta Fakera.

Aby zbytnio nie przedłużać i nie ubarwiać czegoś, co na zachwyt nie zasługuje, napiszę krótko – wszystko było złe (tory też były złe). Nie pomogło nawet to, że przed koncertem wypiłem co nieco alkoholu (lecząc stres spowodowany awarią lodówki) i na koncercie byłem radosny.

Takich tłumów przed wejściem w klubie Studio nie widziałem od lat. Nie ma co się dziwić, ludzie o bilety niemal się zabijali. Nie zapomnę pewnego wpisu na stronie wydarzenia, gdzie ktoś napisał: „KUPIĘ BILET ZA PIENIĄDZE”, ktoś bardzo szybko odpisał, że przy okazji tego koncertu szybciej kupi się pieniądze za bilet. Mi na moje (nie) szczęście bilet udało się zdobyć.

Screenshot_7

W przekonaniu, że na scenie zamelduje się Chet wraz z zespołem, stałem w kolejce po piwo, kiedy to z tego przekonania wyprowadził mnie Szadi (aka Patrick The Pan), mówiąc, że oglądał kilka fragmentów jego występów i najprawdopodobniej Chet wystąpi sam. Nie chciałem w to wierzyć. Niestety..

Screenshot_6

..uwierzyć musiałem, kiedy zarośnięty hipster w czapce typu „Sąsiedzi”, wyszedł na scenę, coś tam sobie miksując, dogrywając i śpiewając. Nuda panie. Nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie.

Nagłośnienie? Płasko jak diabli! Nie istniało.

Publiczność? Ktoś ciągle ryczał pod sceną: „beeee”. Jak się potem okazało, to nie było „beee”, tylko „cheeet”. Robi to różnicę? Nie bardzo.

Już się pogodziłem z faktem, że wszyscy rejestrują koncerty możliwie dużą ilością smartfonów, by potem się pochwalić komuś tam. Nie mniej hitem była dla mnie typiara stojąca kilka rzędów przede mną, rejestrująca koncert dwoma telefonami równocześnie.

Na negatywne uznanie zasługują również debile (bo inaczej ich nazwać nie można), którzy przy minimalnej ilości świateł na scenie, robiących klimat, nagrywają swoje filmiki z lampą błyskową. No kurwa! Kiedy wreszcie nauczycie się, że rozjaśni Wam to jedynie plecy osób stojących przed Wami!?

Wracając do koncertu, to Chet zagrał 12 utworów. Laski piszczały. Ci bardziej wymagający zapomnieli już, że na Checie byli. Bo i nie ma się nad czym rozczulać. Lepiej posłuchać w domu.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Chet Faker w Krakowie, czyli nie ma o czym gadać

  1. W Warszawie to samo (z dokładnością do hipsterskiej czapki!). Też wielkie rozczarowanie. zarówno wykonawcą, jak i widownią. szkoda, bo płyta dobra.

  2. Pingback: Festival Review #3: Opener Festival 2015 | Człowiek, który zgubił słuchawki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s