Niepełnosprawni muzycznie raperzy, czyli diss na pokolenie

7458792Był taki czas, a było to dawno, kiedy do parku przychodził Józiu (czy Zbysiu) – niegroźny miejscowy żulik. Młoda, głupia młodzież słuchała go proponując „piweczko za kółeczko”. Zbysiu robił kółeczko udając samolot, za co dostawał 2 złote na piwo lub po prostu trunek.  Teraz taki Zbysiu może być internetowym „raperem”.

 FEJM

Człowiek zawsze jest ciekaw i zapamiętuje rzeczy wybitne, oraz te wybitnie słabe. Nie możesz być najlepszy? Zostań najsłabszy. Spoko, jeżeli robisz to dla beki i Ty oraz wszyscy wiedzą, co za tym idzie. Mam wrażenie, że kiedyś dla beki słuchało się Kabanosa, Afro Kolektywu, czy chociażby Pogodno. Zawsze szanowałem te zespoły, wiedząc tym samym, że pod płaszczykiem żartu czai się przesłanie. Ludzie to kupowali i rozumieli.

Co innego jednak, kiedy słuchasz czy oglądasz kolejne „dzieło” i zastanawiasz się, skąd i po co się to wzięło? To przecież nie może być możliwe, by ktoś nie zdawał sobie sprawy z tego, że wystawia swój wizerunek na takie obśmianie. Zatem zostawiasz lajka na fanpage’u i czekasz do momentu, gdy „artysta” ujawni niczym kiedyś Jola Rutowicz, że to wszystko beka, aktorstwo i produkt. Czekasz i czekasz a taki moment nie przychodzi..

CHCĘ BYĆ LEPSZY

Człowiek od zawsze dążył do samorozwoju wymyślając nowe rzeczy. Jeżeli w swoim życiu obrałeś taką drogę to spoko – dobrze na tym wyjdziesz. Jeżeli jednak sięgasz na dno by zobaczyć głupszych, odnajdujesz tam znajomego Ci Józia, który teraz nazywa się Kobra, Bonus czy Tiger. Czy to przypadek, że ich profile lubi tyle tysięcy ludzi? Jasne, że nie przypadek – trzeba być przecież nie bieżąco i lajkować nowe posty by ta beka się nie skończyła. Co zrobisz jednak, gdy okaże się, że to Ty jesteś tym głupszym?

TIGER i KOBRA, rozkminili, że za przelew na konto mogą kręcić filmiki z pozdrowieniami konkretnych osób. Po wpłacie symbolicznej kwoty w wysokości 10zł nagrają, krótki film. Takowych nakręcili już ponad sto. Jestem pewien, że nie rzadko ktoś ich oszukał, wysyłając fejkowe skany przelewów, nie zmienia to jednak faktu, że zarobili pieniądze na ludzkiej głupocie. BONUS z kolei przeprowadzał wspaniałomyślnie zbiórkę na dzieciaki z domu dziecka, prowadził sklep odzieżowy aż wreszcie poprosił wprost o ratunek trudnej życiowej sytuacji. Spotkałem się z informacją, że mógł w ten sposób wyłudzić nawet 70 tysięcy. Nie wiem czy można to jakoś zweryfikować, ale nie zmienia to jednak tego, że udało się wyrwać trochę hajsu od naiwniaków z fejsa. GREEN GRENADE nagrywał z kuzynem. Jego produkcje były beatowo bardzo dopracowane. Dziewięciolatek jednak w tym kraju legalnie zarabiać nie może, a swoje płyty w necie sprzedawał. SOWA podobnie jak poprzednik, swój krążek puścił po 20 złotych za sztukę. Sporo się sprzedało. O PIKEJU już kiedyś pisałem.

Mnie to przeraża, że ludzie zaczynają za taką bekę płacić. To tak jakby kiedyś ktoś nagradzał  Gracjana Roztockiego, Luntka czy Pigułę z Gdynii? Przecież to ta sama bajka, ludzi, którym się coś wydaje.

GENEZA

Mam wrażenie, że świat, jakim karmiono nas w czasie, kiedy dorastaliśmy, był trochę bardziej sensowny. W telewizji istniały programy, które kazały nam myśleć nad tym, co oglądamy. Bajki rozwijały wyobraźnie, a żeby zdobyć muzykę trzeba było wymyśleć sposób jak wytłumaczyć nieprzeciętnie wysoki rachunek za modemowe połączenie z Internetem. Kombinowało się zatem. Doceniało się album artysty, który ściągał się u kuzyna przez 3 dni. Jarało się każdym dźwiękiem.

Teraz dzieciaki mają wszystko podane na tacy. Jest łatwiej. Wiem, że ten tekst słyszeliśmy również od naszych rodziców, którzy swoje w kolejkach po winyle odstali, ale to chyba jest standardowa formułka, którą wcześniej czy później trzeba w życiu wypowiedzieć. Nie zmienia to jednak faktu, że dzieciaki nie muszą myśleć, nie muszą wybierać, a kulturowo są w stanie w ciągu kilku sekund dostać się do płyty dowolnego artysty. Kolejne kilka sekund to podjęcie decyzji czy warto słuchać dalej i w ogóle docenić wkład nad nagraniem jakiegoś albumu.

Z drugiej zaś strony, artysta jest w tych czasach coraz bardziej przeciętny, bo każdy może nim być i swój album wrzucić w sieć. Trudno jest, zatem pogadać z kumplem na temat jednej płyty, bo nikt nie słucha już całych płyt, a to nie rozwija. Telewizja ogłupia chłamem, a gazety opowiadają historie o gościu, który nie śpi, bo trzyma kredens. Jesteśmy przez to coraz bardziej zidiociali, przez co sięgamy na dno.

NIE WIEM, CO MAM O TYM MYŚLEĆ

Bez tego, co teraz napiszę byłbym hipokrytom. Oczywiście, że znam i opowiadam o tym, co widzę w sieci. Śmieję się z memów dotyczących Bonusa, ale sama jego postać, czy postaci wspomnianych wcześniej już mnie w ogóle nie bawi. Również mi przestało być ich żal, bo są to zwykłe internetowe insekty, które pchały się na świecznik i chcą być pośmiewiskiem. Teraz jednak, gdy ich widzę, wzbiera we mnie złość, bo wydaje mi się, że zabierając komuś czas na obejrzenie wątpliwej produkcji, osoba oglądająca, w tym samym czasie mogłaby odkryć i posłuchać czegoś, co poruszy, ale w zupełnie inny sposób.

CO CI PRZESZKADZA? POTRAFISZ LEPIEJ? NIE MUSISZ OGLĄDAĆ

Wiem, że powyższe sądy to broń obusieczna, bo ktoś może mi zarzucić, że sam nie potrafię lepiej. Różnica polega jednak na tym, że moje nagrywki, jakie parokrotnie popełniłem są słabe – bo takie miały być (pomijając fakt, że lepiej nie potrafię i zdaję sobie z tego sprawę). Zdaję sobie też sprawę, co zresztą często podkreślam, że jestem idealistą i chcę wierzyć, że ludzie robią muzykę i o niej mówią tylko z pasji. To, że idą za tym pieniądze czy sława są tylko dodatkowym, przyjemnym benefitem.

Niestety, coraz częściej to, co dla mnie jest sufitem, dla innych jest podłogą. Ci wszyscy niepełnosprawni muzycznie, „raperzy” naoglądali się teledysków, nasłuchali się ogólnodostępnych wywiadów i teraz się im wszystkim coś wydaje. Nagrywają dissy, obrażając zasłużonych tej sceny, a gdy tamci nie zareagowaliby nie zniżyć się do poziomu, to zaczęli obrażać się wzajemnie. Takie beefy, to trochę taka muzyczna paraolimpiada[1] – publiczność ta sama, ale poziom trochę inny. #parabeef

[1] Nie mam nic przeciwko niepełnosprawności. Żeby nie było, szanuję i cenię wysiłek, jaki człowiek chory wkłada w codzienny trud, jednak, kiedy ta niepełnosprawność jest wykorzystywana w taki konkretny przypadek, to ja się na to nie zgadzam.
Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s