„Dla tych, którzy piszą zimy są łaskawsze”

zimyWracając dzisiejszego poranka do domu, przez przypadek (nie sądzę) włączyłem EPkę Bisza i Kosy. Chciałem posłuchać czegoś innego, ale jakoś tak osunął mi się palec.. Totalnie nie wiem, jak zacząć ten tekst, więc zaczynam go tymi słowami – najgorzej jak tylko można.
Od ponad roku zbieram się w sobie, by napisać o fenomenie polskiej rap gry, jakim jest Bisz. Ci, którzy ze mną o muzyce zwykli rozmawiać przy piwie czy kawie, w Relaksie, na spacerze, na kacu, lub przed ważnym dniem swojego życia, z pewnością znają zdanie klucz, jakim go opisuję. Zwykłem mówić, że Bisz to poeta ulicy, którego teksty powinny za kilka lat być analizowane w szkołach obok Szymborskiej czy Tuwima. Nie kurwa, nie przesadzam!

Już dawno chciałem napisać recenzję ostatniej, a zarazem pierwszej legalnej płyty Bisza [Chodnikowy Wilk]. W tym jednak konkretnym przypadku, po wielomiesięcznym słuchaniu krążka, doszedłem do wniosku, że Frank Zappa miał rację mówiąc, że „pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”.

Zatem szerowałem z uporem maniaka klipy oraz audio z krążka, licząc, że kiedyś ktoś, kto jeszcze Bisza nie zna, zechce go poznać. Tak też się stało. Nie wiem czy dzięki mnie, ale kilka osób sięgnęło po jego muzykę i się od niej uzależniło. Nie zapomnę jak Paweł zadzwonił do mnie z pociągu mówiąc, że przez Bisza nie może słuchać nic innego, że jest bestią i w ogóle wow.

Co robię w takich chwilach? Powtarzam to, co kiedyś w komentarzu pod jednym z szerów napisał Maks. [Jeżeli to czytasz to dzięki na maksa!].

Screenshot_8

Kto uważnie śledzi tego bloga, na pewno napotkał się na moje zniechęcenie wobec EPek. Zawsze uważałem, że są one pójściem na łatwiznę i brakiem dojrzałości muzycznej do muzycznego spełnienia. Jeżeli jakaś EPka jest dobra, to pozostawia pewien niedosyt, zupełnie jak ostatnia kostka najlepszej czekolady. To irytuje.

Są jednak i takie przypadki, że nadmiarem piękna można się przesycić. Może więc warto nagrać kilka tracków i puścić je w obieg? Uwierzcie, dziwnie się czuję, pisząc te słowa, tym bardziej, że EPka Bisza i Kosy jest z 2007 roku.

Frank Zappa nie ma racji. Dziś o 4.40 po raz kolejny byłem ogarnięty magią EPki „Zimy”. Nie chciałem o niej nikomu mówić, chciałem słuchać. Łapałem się za głowę i zasłaniałem usta – pewnie nie równocześnie. Oczy jakoś dziwnie zachodziły mgłą, szkląc się od wody. Wszak chłopaki nie płaczą.

Drogi Biszu, drogi Franku, i Wy nieżyjący poeci, jesteście dla nas pomostem do znajdywania siebie. To wasze spostrzeżenia otwierają nam drogę do nas samych. O muzyce pisałem i będę pisał, dopóki moje przemyślenia będą wymagały przelania na metaforyczny papier. Bowiem są ludzie, którzy pisząc muzykę nie mogli jej posłuchać, a widząc teksty bądź nuty potrafili się zachwycić.

Pisząc, tworzymy historię. „Wehikuł czasu to pamięć..”

.. a „dla tych, którzy piszą, zimy są łaskawsze”.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Dla tych, którzy piszą zimy są łaskawsze”

  1. Sznaday pisze:

    Słuchałem kilka tracków Bisza. Dobry gracz na scenie, jeśli o to chodzi. Ale wcześniej trafiłem na innego rapera, który mnie uzależnił – mianowicie LaikIke1. Bisz i Laik to są dzisiejsi poeci. Wystarczy przesłuchać „Mój dyspstryk”, „Kolory Sznurowadeł” czy „Napad na Babel”.
    Ale o nim troche mniej się mówi, dopiero jak Elade zaczęło szlifować ten diament, to ludzie zauważyli go.
    Wielu raperów z podziemia jak Jimson, do dzisiaj nie zostanie odkrytych przez większość. A np tracki od Jimsona typu „Nie ma Boga” czy „Oddychaj” mogą także być interpretowane.
    Czasy takiego typowo ulicznego rapu typu Peja minęły w większości i dzisiaj mamy poetów. Ale to dobrze. Przynajmniej mogę być dumny z tego czego/kogo słucham.

    Co do wpisu – genialny.
    Pozdrawiam.

  2. kuba pisze:

    Bisz rzeczywiście fenomenalny. niebywała inteligencja, skromność, flow itd…. Żadna „rapowa” płyta nie spowodowała u mnie takich dreszczy jak Chodnikowy Wilk.
    A co sądzisz o TAU (dawniej Medium)i jego „Egzegezie” https://www.youtube.com/watch?v=weeSgLLKhS4??

    pozdro od zioma z dawnych lat.
    yellon ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s