Rocznik 1986 czyli 27 płyt minęło..

27Urodziłem się w roku, w którym świat dowiedział się gdzie leży Czarnobyl. W 1986 do EWG weszły Hiszpania i Portugalia. W Stanach Zjednoczonych odpalono MTV, tę samą stację, która teraz emituje reality show o patologicznych (tymczasowych) mieszkańcach Warszawy.  Tego samego dnia, kiedy niechętnie przychodziłem na świat [patrz pierwszy mój wpis na blogu], fizyk i dysydent Andrej Sacharow powrócił do Moskwy po 7 latach pobytu na wygnaniu. W USA miała miejsce premiera filmu Pluton. W Polsce maluch kosztował 800 tysięcy złotych..

Powoli mija mi 27 pełnych lat na tym świecie, który bez muzyki byłby jak Najman – żaden. Jako, że jest to blog osobisty postanowiłem, muzycznie prześledzić – zebrać te zagraniczne krążki, z którymi każdy mój kolejny rok na tej ziemi ma sens. Zestawienie jak zwykle, bardzo subiektywne, bowiem człowiek ma tendencję do zapominania i zaginania faktów.

 1986: Beastie Boys – Licensed To Ill

beastie boysWybrałem tę płytę, ponieważ kojarzy mi się z przełomem – pewnego rodzaju początkiem – nie tyle białego rapu, co otwarciem się świata na coś zupełnie nowego, szalonego i wolnego. Oczywistym jest, że Beastie Boys’ów zacząłem słuchać kilkanaście lat po tym jak szturmem zdobyli rynek, który na początku był im tak bardzo nieprzychylny. Staram się robić tak samo.

1987: Michael Jackson – Bad

Michael Jackson - Bad

Nie miałem wątpliwości, że to wydawnictwo powinno się tutaj znaleźć. Mając 6-8 lat, pamiętam, że na starym kaseciaku Unitry zdzierałem tę kasetę. Nie wiem skąd się w domu wzięła, ale bankowo była piracka – kupiona u ruskich.

1988: Morrissey – Viva Hate

Morrissey – Viva HatePo tę płytę sięgnąłem dwadzieścia lat po jej premierze. Zachwyciłem się, jak to zdarza mi się ze świeżymi albumami obecnie.  Równocześnie zastanawiałem się, jak można było stworzyć coś tak niepasującego do płyt, wydawanych w tamtych czasach. Every Day is like a Sunday, kojarzyć mi się będzie z moim pierwszym pobytem w Barcelonie.

1989Lou Reed – New York

Lou Reed – New York

„Słucham Lou Reed’a, płyty New York”  – śpiewał w 2003 roku Muniek Staszczyk. Słuchając płyty T.live zespołu T.Love, chciałem sprawdzić muzyczne inspiracje artystów. Odkryłem Lou Reed’a. Obecnie ta płyta jest muzycznym skojarzeniem z miastem, w którym nigdy nie byłem a zawsze chciałem być.

1990: John Zorn – Naked City

John Zorn – Naked CityZaczynając studia przeżywałem krótką, aczkolwiek intensywną fascynację grindcore’m. Wypadkowa poszukiwań nowych brzmień zawiodła mnie do płyty nagranej przez legendę acidjazzu i muzyki (na tamte czasy) bardzo nowoczesnej. Odkrywając ten materiał, nie mogłem przestać się uśmiechać. Wracałem do niej wielokrotnie.

1991: Nirvana – Nevermind

Nirvana – Nevermind1991 był świetnym rokiem w historii muzyki. U2 nagrało Achtung Baby, Pearl Jam Ten, Red Hot Chilli Peppers Blond Sugar Sex Magik, R.E.M. Out of Time, a Metallica nagrała Czarną płytę. Pokażcie mi jednak kogoś, kto nie kojarzy płyty Nevermind Nirvany? Tej okładki, i przynajmniej jednego utworu na niej zawartej nie da się nie znać. Nie wiem czy to znak czasu, głos pokolenia czy nawet kilku pokoleń, ale myślę, że bez tego krążka muzyka gitarowa nie wyglądała by tak jak teraz.

1992Rage Against The Machine – Rage Against The Machine

Rage Against The Machine – Rage Against The MachinePo płytę sięgnąłem mając naście lat. Puścił mi ją mój przyjaciel. Nigdy wcześniej, ani później nie słyszałem tak buntowniczej płyty. Być może nie byliśmy wstanie do końca przekazu, ale jedno jest pewne – nikt tak z głośników w tamtych czasach na nas nie krzyczał.

1993Radiohead – Pablo Honey

Radiohead – Pablo HoneyOd tej płyty znowu coś w muzyce się zmieniło. Zaczęła się nowa epoka, która już powoli się kończy. Świat jednak nigdy nie zapomni tego, co do muzyki wniósł ten album. Pablo Honey, z perspektywy czasu wydaje się być zupełnie inna od pozostałych, kolejnych produkcji zespołu, ale jedno się nie zmienia – Tom York, bez którego Radiohead nie stało by się zespołem/marką.

1994Jeff Buckley – Grace

Jeff Buckley – GraceKiedyś byłem zakochany w dziewczynie, która bez opamiętania słuchała tej płyty. W myśl zasady „powiedz mi, czego słuchasz a powiem Ci, kim jesteś”, postanowiłem sprawdzić, czym wybranka mego serca się zachwyca. Dziewczyna odeszła, w odróżnieniu od muzyki.

1995Oasis – (What the Story) Morning Glory?

Oasis – (What the Story) Morning GloryW 1995 po raz pierwszy natrafiłem na program 30 ton. Gdzieś tam w okolicach drugiej dziesiątki usłyszałem fragment jednego utworu z tej płyty. Potem już poszło.

1996Fugees – The Score

Fugees – The ScoreAleż to była dziwna płyta. 3 zupełnie inne wokale, niesamowicie ze sobą współgrające. Z rozkoszą wracam do kawałków pokroju Ready Or Not.

1997Buena Vista Social Club – Beuna Vista Social Club

Buena Vista Social Club – Beuna Vista Social ClubKolejny niesamowity rok w muzyce zagranicznej. Na sklepowych półkach lądują takie krążki jak Ok Computer Radiohead, Homework Daft Punk, Blur Blur czy The Fat of The Land The Prodigy z charakterystycznym krabem na okładce. Wszystkich wymienionych nie sposób zapomnieć. Jest jeszcze jedna: Buena Vista Social Club. Historia niezwykłych ludzi, odkrytych po latach, zobrazowanych filmem oraz niezwykłą trasą koncertową. Ta wręcz mistyczna moc, została przeze mnie odkryta paręnaście lat później.

1998Placebo – Without You I’m Nothing

Placebo – Without You I’m NothingGdybym musiał wymieniać zespoły, na których koncert mógłbym jechać w ciemno, z pewnością Placebo znalazłoby się w tym gronie. Without You I’m Nothing była płytą, od której zaczęła się fascynacja trwająca kilka dobrych lat. Każda kolejny krążek zespołu, to porównywalne wrażenia.

1999Red Hot Chilli Peppers – Californication

Red Hot Chilli Peppers – CalifornicationRiff tytułowej piosenki z tej płyty, był jednym z pierwszych, jakie w bardzo uproszczonej wersji nauczyłem się grać na gitarze. Pamiętam jakby to było wczoraj.

2000Linkin Park – Hybrid Theory

Linkin Park – Hybrid TheoryZastanawiam się, czy powinno mi być wstyd za to, że przeżywałem tak mocną fascynację tym albumem. Trwało to bardzo długo i intensywnie. Dowiem się po przesłuchaniu tej płyty po latach. [Edit]: Nie wstydzę się, wręcz przeciwnie rozumiem 14-latka, który biegał w bluzie z napisem Linkin Park.

2001System Of A Down – Toxicity

System Of A Down – ToxicityWażną płytą w tamtym roku był debiut, Gorillaz. Próbuję sobie jednak przypomnieć, kogoś z moich kolegów, kto by nie był zachwycony Toxicity. To był jakiś pieprzony szał – małyszomania i fejm SOAD.

2002The Streets – Orginal Pirate Material

The Streets – Orginal Pirate MaterialTen rok kojarzy mi się z dwoma płytami, które ważne były wtedy: Coldplay – A Rush Of Blood To The Head oraz Red Hot Chilli Peppers – By The Way. Oba albumy wałkowałem, próbując dogrywać swoją partię gitary do teoretycznie prostszych utworów. Niestety, wciąż i wciąż nieudolnie.

W 2002 roku ukazała się także płyta The Streets. Tę poznałem dopiero na drugim roku studiów. Pamiętam dokładnie, jak Sopel siedział na podłodze ze swoim laptopem puszczając tego długograja.

2003The White Stripes – Elephant

The White Stripes – ElephantJak można grać tak prosto a zarazem tak przebojowo? Urok Meg + szaleństwo Jack’a. Cóż to nie było!?

2004Franz Ferdinand – Franz Ferdinand

Franz Ferdinand – Franz FerdinandDochodzimy do lat, w których trudniej jest wskazywać tę jedyną płytę, bowiem coraz więcej fascynacji i ciekawości muzycznej człowiek w sobie znajdował. Wtedy już posiadaliśmy już Internety, więc dostęp do multimediów za pomocą, soulseek, emule i innych tego typu wymysłów, powodował, że muzyka stała się łatwo dostępna. Ciężko jest mi wskazać jeden krążek, bowiem w 2004 światło dzienne ujrzały płyty takiej jak: Good News For People Who Loved Bad News Modest Mouse czy Antics Interpolu. Tą chyba najważniejszą był debiut fonograficzny Franz Ferdinand.

2005Coldplay – X&Y

Coldplay – X&YTen rok należał znowu do dwóch wielkich zespołów: The White Stripes z kolejnym krążkiem, którym byłem zafascynowany – Get Behind Me Satan, z kolei drugim był album Coldplay, który chwytał i dalej chwyta za serducho.

2006Muse – Black Holes And Revelations

Muse – Black Holes And RevelationsTym razem świat oszalał na punkcie The Knife, i ich płyty Silent Shout, oraz Arctic Monkeys – Whatever People Say I Am That’s What I’m Not. Również stałem się częścią tego oszalałego świata. Nie mniej jednak mój muzyczny rok należał to Muse.

2007Groove Armada – Soundboy Rock

Groove Armada – Soundboy RockTeraz będzie łatwiej, bowiem wtedy po raz pierwszy przygotowałem muzyczne podsumowanie najważniejszych dla mnie płyt. W czołówce była masa polskich wykonawców, ale nie zabrakło zagraniczniaków jak choćby The White Stripes – Icky Thump. Jedynka to jednak Groove Armada. Jako uzasadnienie napisałem, że jest ono zbędne. Taki byłem szalony..

2008Blood Red Shoes – Box of Secrets

blood red shoesTamten rok należał również to niezwykłego duetu, o którym poniekąd usłyszałem w trakcie koncertu Fatboy Slima. Chodzi o Dan Le Sac vs Scrobbious Pip, którzy to zadebiutowali z długograjem Angels. Do teraz uważam ten krążek za ważny. Ważniejszym jednak stał się  album innego duetu – Blood Red Shoes, który chamsko zżynał stylem i manierą od White Stripes. Urok wokalistki a zarazem gitarzystki wybacza wszystko.

2009White Lies – to Lose My Life

White Lies – to Lose My LifeW moim zestawieniu „łajtlajsi”  byli na drugim miejscu. Pierwsze zajął ktoś inny, kto nie mógł znaleźć się tutaj znaleźć z powodu polskiego wydawcy. Uzasadnienie silnego drugiego miejsca brzmiało tak: Po głębszej analizie dochodzę do wniosku, że ten album jest kapitalny! Mimo, że to wielce nie odkrywcze granie to dobrze się tego słucha a fakt, że nie udało mi się ich zobaczyć na openerze… Boli.

2010The Roots – How I Get Over

The Roots – How I Get OverRok dwóch wielkich albumów. Jednym z nich był album Bonobo – Black Sands. Sceptycznie do niego podchodziłem, bowiem nie wierzyłem, że ten człowiek będzie w stanie nagrać album jeszcze lepszy niż poprzedni. Bonobo nagrał rewelacyjną płytę. Bardziej jednak moim zdaniem, udało się The Roots:  Jest to najlepsza płyta 2010 roku. Absolutnie genialna w każdym detalu. Owszem, miałem wiele fascynacji w tym roku, ale żaden inny album nie poruszył mnie tak mocno jak How I Get Over. Fakt, późno, odkryłem tą płytę, bo, mimo, że zespół wydał ją w czerwcu, to zacząłem jej słuchać dopiero po wakacjach. Nie zmienia to jednak faktu, że zasłuchałem się w niej aż do pierwszych śniegów, a wczoraj jadąc pociągiem znowu po nią sięgnąłem i działa tak samo.

2011Gill Scott Heron and Jamie XX – We’re New Here

Gill Scott Heron and Jamie XX – We’re New HereArcydzieło! Gdzieś na blogu popełniłem jakby recenzję tej płyty. Uwielbiam jej klimat. Szkoda tylko, że nigdy już nie będzie dane tym muzykom nagrać czegoś więcej. Jeżeli odchodzić z tego świata to tylko po popełnieniu czegoś tak wielkiego jak ta płyta. Dla mnie ten krążek to nie tylko płyta. To hołd oddany wielkiemu nieżyjącemu artyście.

2012Mala – Mala In Cuba

Mala – Mala In CubaDla mnie absolutny numer jeden w tym roku. Być może wielu się nie zgodzi i wskaże przynajmniej kilka lepszych płyt, ale w tym przypadku moje umiłowanie do dźwięków kubańskich wzięło górę i uważam, że jest to najlepszy materiał wydany w tym roku.

2013:

Mam już kilku faworytów..Screenshot_3

Pomyślałem, że powyższy tekst moglibyśmy napisać razem tworząc ciekawy kolarz fascynacji muzycznych. Zatem, zachęcam każdego do przesłania w wiadomości prywatnej na Facebooku, swojego własnego zestawienia płyt ważnych. Można to również zrobić w komentarzach, ale wiadomość prywatna będzie dla mnie wygodniejsza.

Nie określam ilości krążków, które w zestawieniu powinny się znaleźć, ani klucza, według którego będziemy się trzymać. Chodzi o to by chwytało za serducho. Wszystkie Wasze wypowiedzi zbiorę w jedną całość i opublikuję na blogu wraz z zachowaniem Waszego autorstwa.

Dla osoby, która zrobi to najciekawiej przewidziana jest również symboliczna nagroda – płyta, jednego z wykonawców, którzy pojawili się w powyższym zestawieniu. NÓWKA/ORGINAŁKA.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s