O sklepie, przypadku i wspomnieniu

Strasznie dziś cierpiałem z powodu braku pomysłu na nowy artykuł. Siedziałem na sofie i narzekałem na to, że w świecie muzyki ostatnio nic nie wydarzyło się nic tak istotnego, o czym by można by było napisać. Po dwóch godzinach, których już nikt nigdy mi nie zwróci należy się z owej sofy ruszyć, najlepiej daleko.. Swoimi myślami zawędrowałem do sklepu muzycznego w dzielnicy, Kadikoy – azjatyckiej części Stambułu.

Sklep jak sklep, przechodziliśmy obok niego codziennie po kilka razy, ale zawsze przykuwał moją uwagę, tym samym wzbudzając ciekawość swoim płytowym katalogiem. Jednego dnia pomyślałem, że w Turcji można kupić oryginalne płyty taniej niż u nas. Jak się szybko okazało, ceny dużo się nie różniły i szkoda było zachodu sprowadzać je na zachód. To trochę jak wożenie drewna do lasu. Szperając po pólkach sklepowych, w pewnym momencie przykuł moją uwagę utwór, jaki można było usłyszeć ze sklepowych głośników. Pomyślałem, że skoro nie mogę przywieźć czegoś, co znam, to przywiozę do Polski coś zupełnie nowego, coś, co będzie mi przypominć pobyt w tym niezwykłym mieście, jakim jest Stambuł.

Pan, którego zapytałem o utwór, jaki rozbrzmiewał w całym lokalu nie mówił ani słowa po angielsku, zatem pokazałem palcem wskazującym głośnik a następnie kciuk ułożyłem tak by pokazywał ”ok”. Mój rozmówca okazał się być niezwykle kumaty i natychmiast zaprowadził mnie do jednej półek, na której leżała płyta Mercan Dede. Okładka całkiem zacna, cena niska, więc wziąłem ją (prawie) w ciemno.

Na sąsiedniej półce zaobserwowałem płytę, której okładka przedstawiała młodego typa w fullcapie i ortalionie. Byłem niemal pewien, że jest to turecki uliczny rap. Nie dość, że Ceza okazał się być turecką odpowiedzią na Public Enemy, to dodatkowo wywodzi się właśnie stąd, bastionu tureckiego hiphopu – dzielnicy KADIKOY.

Po dwóch tak udanych strzałach postanowiłem wrócić do sklepu i wyszedłem jeszcze z dwoma płytami Mecran Dede oraz jeszcze jednym zjawiskowym wydawnictwem – Orient Expressions.

Kiedy w Polsce raczyłem się pięknymi orientalnymi dźwiękami oraz niezrozumiałą turecką nawijką Cezy, okazało się, że wszyscy ci artyści wystąpili w filmie Życie jest muzyką (Crossing the Bridge). Film przedstawia artystów, którzy, na co dzień żyją i tworzą w Stambule. Most, który łączy dwa kontynenty jest pewnego rodzaju symbolem przenikania się kultur, w tym także muzyki, ale to już jest temat na „innym razem”.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s