O dialogu pokoleń, polskiej muzyce i Czarnobylu

radioKiedy w Polsce upadał komunizm, miałem niespełna trzy lata. Jak zatem mogę pamiętać czerwone realia? Nie mogę. Posiadam jednak pewne wyobrażenie przekazane przez podręczniki, opowieści rodziców, którzy mimo wszystko nie wracają często do tamtych czasów. Ok, mam to szczęście, że jestem jeszcze tym pokoleniem, które ma wiedzę dotyczącą wyglądu świata „z tamtych lat” z pierwszej ręki.

Utarło się mówić, że komuna kontrolowała wszystko i decydowała centralnie o tym jak wygląda kraj, oraz co wolno a czego nie wolno wywozić za granicę. Rok 1989 przyniósł zmiany. Kilku gości usiadło, przy okrągłym stole, (żeby nikt nie siedział na rogu, bo zostałby starym kawalerem) i ustaliło nowy wygląd naszej polskiej rzeczywistości. Skończyły się czasy cenzury i propagandy.

Od tego czasu minęło 24 lata. Nie wiem ile to pokoleń, ale na moje oko, przy obecnym pośpiechu świata i natłoku wydarzeń, jakimi jesteśmy bombardowani to jakieś 2 i pół. Tyle wystarczyło, aby zbałamucić naród na tyle, by wybrał po raz pierwszy w nowej rzeczywistości ten sam rząd, obalić władzę totalną PiSu i zastąpić ją władzą totalną PO. Nikt już nie liczy się z Solidarnością oraz ludźmi, którzy wprowadzili zmiany.

 Ta polityczna refleksja jest tylko prologiem to szerszej rozkminy. Wzięła mi się ona ze słuchania radio (Pan Miodek uczył, że nie trzeba odmieniać). Otóż, słucham go od dziecka. Pamiętam pierwszy dzień nadawania RMF FM, pamiętam jak u mojej babci słuchało się Trójki, pamiętam, kiedy zacząłem mieć dość muzyki nadawanej masowo i zdecydowałem się znaleźć coś nowego. Przez te wszystkie lata, niezależnie od partii rządzącej WOLNĄ POLSKĄ nie zmieniło się prawo, które wolność polski ograniczało: ustawa o radiofonii i telewizji. Jasnym jest, że treść dokumentu ulega zmianie częściej niż przeciętny Polak zmienia ręczniki, jednak ostatnia zmiana o której można poczytać tutaj, wymaga mojego komentarza. Jakim prawem, ktoś tworzy przepisy narzucające „promocję” polskiej muzyki w WOLNYCH mediach? Przecież to pachnie drugim PeeReLem. Wygląda to mniej więcej tak: za granicą tworzy się coś świeżego a mnogość zjawisk powala. Potrzeba wielu godzin antenowych, aby to wszystko zaprezentować. Tymczasem, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji decyduje o tym, że połowę czasu antenowego w ciągu dnia i nocy musi zawierać polską muzykę. Gdyby polskie radia (taka forma tez jest dozwolona – tak mówił Pan Bralczyk), takie jak wspomniany wcześniej RMF FM, który „umila” życie kierowcom i pasażerom środków transportu, sklepikarzom, fryzjerom, ect; prezentowały muzykę niosącą pozytywne wartości, prezentowała by wysoki poziom artystyczny, albo, chociaż traktowała o nowych zjawiskach w życiu codziennym; wtedy ten tekst byłby brednią. Jednak, jeżeli mądre decyzyjne telewizyjne głowy, które już nie rozumieją nowych czasów, albo omamione mamoną, mówią publicznie, że te nowe nakazy wpłyną na zwiększenie poziomu konkurencyjności polskiej piosenki i wpłyną na poprawę, jej jakości to mnie osobiście mdli.

Wiecie jak to wygląda naprawdę? Otóż stacje komercyjne zmuszone to zwiększenia procentowego udziału piosenek polskich na antenie, po prostu częściej grają te same utwory. Zatem nowe przepisy wprowadzone w życie, w praktyce oznaczają, że jeżeli komuś udało się zaistnieć w mediach komercyjnych, to zaistnieje w nich jeszcze bardziej. Wystarczy spojrzeć na statystyki słuchalności. Są one ogólnodostępne i każdy może sobie je sam zinterpretować [http://www.odsluchane.eu].

Czemu? Nikomu nie chce się promować niszy. To się po prostu nie opłaca, biorąc pod uwagę, że nisza znajduje się na youtubie albo w małych labelach tworzonych przez zapaleńców. Nisza z tego nie żyje, i już dawno pogodziła się, że wszystkie stanowiska i miejsca na świeczniku są rozdane. Pisał o tym Kuba Wandachowicz w 2002 w Gazecie Wyborczej [http://wyborcza.pl/1,75475,10939975,Generacja_Nic.html]. Paradoksalnie, aby opisać swoją bezsilność wobec sytuacji, w której JEGO pokolenie nie potrafiło sobie poradzić z WOLNOŚCIĄ i układami, jakie się nie zmieniły mimo przemian. Jego pokolenie nie miało jeszcze Youtuba a wkruwienie z niemożności zaistnienia w świadomości ludzkiej sięgało zenitu. Gdzie są przedstawiciele tego pokolenia teraz? Zrobili agencje interaktywne, tworzą warunki do rozwoju, których sami nie mieli, albo dali się wciągnąć w system, w którym odgrywają marginalną rolę. My, urodzeni po Czarnobylu, słuchając C.K.O.D., znając Generację Nic, możemy i znajdujemy receptę na bezsilność wobec systemu. Stwarzamy sobie własne media, własną scenę i nie potrzebujemy ich piedestałów. Mamy własne. Przypomina to podziemie, które jest coraz bardziej groźne i coraz bardziej zirytowane.

Ktoś z nami będzie musiał usiąść do okrągłego stołu i porozmawiać. My potrzebujemy czterdziestoletnich mentorów, oni potrzebują nas – świeże głowy otwarte na opisywanie świata na różnych płaszczyznach.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s