„Sztuka sługą polityki…”

one loveMuzycy dzielą się na dwie grupy: pierwsza to idealiści, słuchający różnych gatunków głównie po to, by znaleźć swoją drogę – tych nazywam artystami. Druga grupa to ludzie, którzy w muzyce widzą szmatę nasiąkniętą kasą, splendorem i sławą. Tacy zrobią wszystko by ją wykręcić i to na jak największy hajs. Tych nazywam producentami. Jest też inna grupa – niezdecydowanych, którzy stoją na granicy, a granica pomiędzy tymi dwoma grupami jest bardzo wąska i nie trudno ją przekroczyć.

Nie wiem jak do tego doszło, ale w dzisiejszy filmowy wieczór, obejrzałem film dokumentalny z 25 grudnia 2012 pt. One Love, poświęcony karierze Roberta M. Wydaje mi się, że jednym z nielicznych powodów, dla których chciałem owy film obejrzeć do końca, były wypowiedzi ludzi ze środowiska muzycznego i dziennikarskiego. Niestety, już przy pierwszym zdaniu wiedziałem, że nie jest to dokument, który uderzy prawdami uniwersalnymi i w jakiś sposób zainspiruje. Robert M., na dzień dobry informuje widza o tym, kiedy zaczął PRODUKOWAĆ muzykę. Pewnie dla większości nie jest to zaskoczenie, że wspomniany typ klei bity dla hajsu, ale wypadałoby, chociaż poudawać niczym aktorka porno na planie. Tymczasem szanowny bohater z uśmiechem na ustach oznajmia wszem i wobec, że rypie się za pieniądze. Faktycznie, postawa godna do naśladowania przez adeptów tworzenia muzyki wszelakiej.

Nie chcę hejtować samej muzyki, którą ten człowiek produkuje, bo sam nic lepszego nie zrobiłem i póki co się nie zanosi. Hejtować jednak chcę wartości, jakie ten film sprzedaje, oraz uogólnienia, na które mojej zgody nie ma. Jak można mówić, że ludzie kupują muzykę Roberta M.? Przecież nie kupuje go ogół a jedynie pewna grupa. Dokładnie rzecz ujmując, płyty Roberta kupowane są przez grupę rodziców dzieci w wieku późna podstawówka – wczesne LO. Nie tylko to zakłamanie patrzenia na sprawę mi się nie podoba. Nie jest mi to w smak również, dlatego, że w wieku, o jakim powyżej wspomniałem warto słuchać muzyki z przesłaniem, nawet sztucznym i takim, z którego po latach będziemy się śmiać. Jaką jednak wartość ma muzyka Roberta? Wartość komercyjną – dla radia i telewizji. Nie dla tych młodych ludzi pod sceną. On im nic nie może dać poza „zajebistym melanżem”.

Podobnych zakrzywień rzeczywistości w filmie jest jeszcze wiele. Nie chcę nikomu psuć ewentualnej przyjemności oglądania tego dzieła, zatem wspomnę jeszcze o scenie, gdzie Robert na backstage’u zamawia przez swojego ajfona 10 butelek alkoholu a w tle słychać, (bo nie widać) rozpieszczane małolaty. Wielka szkoda, że po 20 sekundach scena się kończy, a potem już widzimy Roberta, który budzi się z kacem. Dlaczego nie można pokazać więcej? Czyżby dokument miałby być nieobiektywny? A może pan reżyser też zachlał mordę tego samego wieczoru? Czy Robert mówiący, że w życiu nie zrobił nic lepszego niż rzucenie podstawówki jest dobrym wzorem do naśladowania przez młodych ludzi? Wiem, że każdy ma swój łeb i ludzi, którzy nie pozwolą mu podjąć głupich decyzji, ale naprawdę? Film dokumentalny z takimi wypowiedziami? Nie ma już, o kim robić filmów w tym kraju?

Tak wiem, wszyscy się uparliśmy na biednego „artystę” i jego twórczość. Nie. Niech sobie tworzy ile wlezie, niech się pławi w szmalcu, ale gdy ktoś mi wciska przeciętną mierność we wszystkie komercyjne otwory rynku medialnego, a gdy mówię, że chcę coś lepszego, ambitniejszego na antenie ogólnopolskiej, to znaczy, że zazdroszczę mu sukcesu? Nie da się tego chyba bardziej uprościć. Zastanawiam się jeszcze nad jednym aspektem: mianowicie, czy dokument zrobiony przez Pawła Grabowskiego, celowo nie wspomina o „pierdolonej wodzie mineralnej za 1,50”, czy ktoś o tym zapomniał. Robert, mógł tak bardzo fajnie ocieplić swój wizerunek, a tu dupa. No, ale czego można oczekiwać od reżysera, który wywiady nagrywa albo z pogłosem albo na balkonie wśród szumów jakiejś autostrady.

Film polecam adeptom dokumentu, aby zobaczyli jak nie powinno się kręcić filmów, oraz koneserom gatunku „tak złe, że aż dobre”, do których sam się zaliczam. Nie oglądajcie.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s