Znowu o mroku – rzecz jasna

Wydawało mi się, że już w tym roku nie opublikuję żadnego nowego tekstu. Pewnie by tak było, gdyby nie Canal+, który tej nocy postanowił wyemitować film Drive. Zrobił to w święta, a święta to specyficzny okres, w którym, dzięki dostępności niektórych filmowych kanałów, oraz większej ilości wolnego czasu, próbuję nadrobić zaległości filmowe. Oglądam jednak głównie te filmy, których pewnie nigdy bym nie obejrzał.

Te święta były jednak inne. Przez czas ich trwania pracowałem, co jest dla mnie zjawiskiem pozytywnym. Poza tym, zerwałem wreszcie z kinem, co również jakoś rzutuje na przywiązanie do oglądania filmów i bezwzględną chęć bycia na bieżąco. Rezultat, jest taki, że sprawdzając program telewizyjny, nie natrafiłem na żaden tytuł, który sprawiłby, że rzucę wszystko (czytaj: dostosuję swój dzień pod oglądanie filmu/ów) i włączę gadające pudełko. Te święta, nie sprawiły również abym pod choinką umieścił jakikolwiek tytuł filmowy, który byśmy z całą rodziną wspólnie obejrzeli. Drive jednak jest filmem dla mnie wyjątkowym, tak bardzo, że zdecydowałem się na jego obejrzenie. Postanowiłem po raz kolejny skonfrontować się z fenomenem tak mocnym, że aż zmuszającym do napisania na muzycznym, wordpressie, tekstu, w którym o muzyce będzie stosunkowo niewiele.

Kilka już razy chciałem na temat tego filmu rozmawiać, pisać, ale zawsze dochodziłem do wniosku, że jest to bez sensu. Rozmowa jest ulotna, a pisać o filmie w tym miejscu niszczy pewien schemat, który sobie narzuciłem. Sam sobie ustaliłem takie ograniczenie to sam je sobie złamię i wreszcie napiszę o czymś, co tak bardzo na mnie wpływa. Zachowując resztkę pozorów bycia fair, muszę też dodać, że pomimo braków spojlerów w poniższym tekście, zdecydowanie polecam najpierw obejrzeć Drive, a dopiero potem wrócić do poniższego tekstu. Wierzę, bowiem, że pomimo tego, iż nie jestem erudytą, potrafię narzucić komuś swoją opinię – podobnie jak serwisy informacyjne.

7 informacji o zwyczajnym fenomenie:

1. NOC

Pamiętam, jak kiedyś na tej stronie pisałem o fenomenie nocy. Pisałem wtedy, że są pewne płyty, pewna muzyka, która w nocy smakuje wybitnie. Podobnie jest w filmami. Wiem, że Ameryki tym nie odkrywam, ale jakoś musiałem zacząć mój przydługawy wywód. Film Drive, (powiedzmy, że świadomie) obejrzałem już cztery razy. Za pierwszym razem, będąc w stanie innej świadomości. Film mnie wtedy urzekł, zmiażdżył, dał do myślenia. Wszystko na raz. Za drugim razem, oglądałem go w środku upalnego dnia. Zacząłem się zastanawiać, gdzie jego ukryta moc, jego klimat, który wcześniej tak mocno poczułem. Gdzieś to wszystko wtedy uleciało. Kolejny raz, był również w nocy, w chwili, kiedy świat mi się walił a ja potrzebowałem pewnego rodzaju dobicia. Wybrałem, Drive. Potem jeszcze jeden raz, z kumplami, ale tego to my raczej nie możemy pamiętać.

Dziś, kiedy pod osłoną nocy obejrzałem ten film po raz kolejny wiem, że pora jego oglądania jest kluczowa. Być może, dlatego, że mrok i tajemniczość, którą spowity jest główny bohater, bardzo mocno kojarzy się z nocą. Oglądając go w chwili, gdy za oknem jest ciemno, wyostrzamy słuch i czujność..

2. DŹWIĘK KUMULUJE MROK

Dlatego też w tym filmie tak ważna jest muzyka. Jak w mało, którym filmie fenomenalnie pasuje do obrazu, jaki oglądamy. Prawda jest taka, że sceny kultowe dla kina, bardzo często wiążą się z muzyką. Trochę celowo unikam, przywołania konkretnych scen filmowych, gdyż każdy sam z niewielkim trudem takie sceny odnajdzie, nie tylko w Drive, ale i w większości filmów, które na dobre wryły się w głowę.

3. CHWILA

Ujęcia kamery, gra cieni, gra świateł. Wszystko to sprawia, że oglądając Drive czujemy magię zwyczajnej chwili, którą przeżywa na ekranie bohater. Często jednak, jesteśmy zaskakiwani i okazuje się, że nawet błahostka, może odmienić nasze życie i to już sekundę później. Czyż nie jest tak, że romantyzm, który uzewnętrzniasz w jednej chwili, w następnej może zostać stłumiony przez konieczność lania się z kimś po pysku? Jest tak. Mi się zdarzyło.. Prawie.

4. T.A.J.E.M.N.I.C.A.

Tajemniczość głównego bohatera, jest również pewnego rodzaju magią. Nie wiem czy jest ktoś, kto policzył ile mówi on słów w całym filmie, ale nie jest to przytłaczająca liczba. Z całą pewnością postać grana przez Gaslinga nie zalicza się do typów ciskających bajerką na lewo i prawo. Jest to raczej zwyczajny koleś, taki jak może mieszkać w naszym bloku za ścianą. Tak mało wiemy o ludziach, z którymi spędzamy większość czasu, i tylko w chwili, kiedy na siebie z różnych powodów wpadniemy, dowiadujemy się, kim naprawdę jest człowiek, który od dłuższego czasu przebywa w naszym otoczeniu.

5. JESTEŚ NIEZWYKŁY

Drive niesie, również pewną uniwersalną wartość: każdy z nas ma jakiś talent, który może wykorzystywać w różny sposób. Jeżeli coś kochasz, to nie ważne, co, w jaki sposób, ale ważne, że to robisz. Chyba o to chodzi. Jak odkryję swój talent i będę pewny, że tak jest to o tym napiszę. Póki, co, gorąco w to wierzę.

6. LUSTRO I ZŁUDZENIE OPTYCZNE

Każdy, komu się ten film podobał, z całą pewnością patrzy na głównego bohatera przez pryzmat lustra i doszukuje się pewnych podobieństw. Łatwo to wytłumaczyć, że jeżeli ktoś nam imponuje i wydaje się być postacią ciekawą, chcemy się z nią utożsamiać. Znowu nie odkrywam Ameryki, ale przecież główny bohater musi taki być.

7. METAFORA TAKA

Na koniec zostawiam sobie pewną tandetną metaforę, która bije z filmu. Tytułowa jazda, jest naszym życiem. Wszyscy skądś dokądś jedziemy. Jedni jadą na szczyt, inni wolą zatrzymać się na dłużej na poboczu i patrzeć na widoki. Jeszcze inni jadą kanałem deszczowym za miasto, aby mieć namiastkę wolności. Prawda jest jednak, że wszyscy skończymy na złomowisku spełnionych bądź upadłych karier, szczęśliwych bądź chybionych miłości, przyjaźni trwałych bądź ulotnych. Nic to. Usiądźmy za sterami swojego Chevroleta Malibu 73, włączmy w radiu naszą ukochaną muzykę i odciśnijmy ślad naszych mentalnych kół w gorącym kalifornijskim asfalcie.

3:57. Dobranoc.

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s