Magik też gubił słuchawki

Pamiętam jak w grudniu 2008 roku byłem w Bunkrze Sztuki na premierze „książki o Paktofonice”. Książka ta okazała się być scenariuszem do filmu, który nie powstał ponieważ wielu pseudo reżyserów i gości liczących na możliwość kupienia praw do dobrej historii, chciało wypromować swoje mierne byty, kosztem chłopaków z PFK i rodziny Magika, która było, nie było swoje przeszła.

 

Po wiadomych wydarzeniach roku 2000 Rahim i Fokus stali się automatycznie dziedzicami spóźcizny Paktofoniki, czyli de facto, jednej płyty oraz tłumu dzieciaków, które oszalały po usłyszeniu, że „wszystko ma swoje priorytety”. To od nich zależało co z tym dalej zrobić. Inaczej sprawa miała się z samym Magikiem, bowiem jego rodzina musiała się zmagać  ze stratą syna, męża i zarazem ojca.

Minęły cztery lata, a scenariusz Macieja Pasiuka doczekał się swojej ekranizacji. Prace nad filmem trwały bardzo długo, dlatego też warto skupić się na kilku jego aspektach. Postaram się do tego podejść analitycznie.

1. REALIZM

Każdy, kto kiedykolwiek pisał wypracowanie w szkole dotyczące „moich wakacji”, albo tego „jak minął mi weekend”, wie, że nie da się tego zrobić dokładnie w zbyt krótkim czasie. Po prostu się nie da.

Po pierwsze, wiadome było, że ciężko będzie umieścić w dwugodzinnym filmie wszystkie istotne informacje dotyczące powstawania poszczególnych utworów, zawierania kontraktów płytowych, koncertów, współpracy z artystami, relacji Magika z rodzicami i żoną.

Po drugie, na potrzeby uniwersalności obrazu, z chłopaków trzeba było zrobić typów bez kasy, z problemami jak Himalaje oraz z początku totalnie anonimowymi wobec siebie. Z takimi punktami zaczepienia łatwiej trafić do widzów, którzy z muzyką Paktofoniki nie mają nic wspólnego.

Po trzecie i ostatnie, kilka scen musiało zostać totalnie zmyślonych aby jakoś zlepić te prawdziwe. Co zatem w tym filmie jest zmyślone? Ano to, że Rahim i Fokus poznali się dopiero po rozpadzie Kalibra 44. Rahim rapował na ich pierwszej płycie, a Fokus stworzył graficzne logo tego składu. Chłopaki wzajemnie się tasowali różnymi projektami, a zarówno Rahim jak i Fokus po cichu szlifowali swój warsztat w cieniu nie tylko Magika, ale Yoki i Daba. To, że projekt Rahima i Fokusa „siadł” właśnie z Magikiem było wynikiem pewnego przypasowania sobie wzajemnie do gustu. Pokazanie tego w filmie, dość krzywdząco traktuje chłopaków z Kalibra, ograniczając ich do gości, którzy wyśmiali Rahima i skrzywdzili Magika w w „K44”.

Nie prawdą jest również, że chłopaki mieli problemy z nagraniem materiału na płytę, bowiem Magik po sukcesach w Kalibrze, miał kontakty i był rozpoznawalny. Każdy szanujący się właściciel studia udostępniłby mu przestrzeń do nagrywania.

Nie wiadomo na ile prawdą jest, że chłopacy z PFK, zostali stuknięci na kasę przy nagraniu demo. Raczej mało realne gdyż Magik miał już kontakty w wytwórniach.

Czepiając się detali, to również nieprawdą jest to, że panowie z Paktofoniki nagrywali swoją płytę przy pomocy Cool Edit, gdyż ten swoją premierę miał w 2003 roku. To są jednak szczegóły.

2. MAGIK

Pomyślcie sobie, że przychodzi wam zagrać postać, której już na tym świecie nie ma. Jak ją zagrać? Można się jej uczyć jedynie słuchając opowieści znajomych i rodziny oraz z płyt. Jasnym jest, że mało kto zapamiętał, że u schyłku swojego życia Magik przypominał bardziej świra niż ojca rodziny czy legendę, ale przecież w filmie nie o to chodzi. Można się zastanawiać czy w rozmowie z chłopakami i rodziną Magik naprawdę był taki jak w filmie – przecież każdy chce zapamiętać swoich bliskich jak najlepiej – jednak jedno jest pewne: Marcin Kowalczyk śpiewając „plus i minus” kładzie na łopaty! Chapeau bas!

3. RAHIM

Tego koleżkę można obserwować na co dzień, słuchać jego nagrań, ect. Według mnie w filmie został pokazany bardzo pierdołowato. Owszem, nie jest on asem polskiego hip hopu, ale czemu to on był tym co zawsze się mylił podczas nagrywania, tym wrażliwym i któremu często się chciało płakać. Przesadne filmowe zapczeczenie Fokusa.

4. FOKUS

Idealnie zagrana rola przez Tomasza Schuchardta. Nawet, gdy mówił, że nie ma kasy myślałem, że to ten znudzony i wkurwiony wszystkim koleżka, który często się nie pojawia w różnych miejscach będąc umówionym. Cały Fokus.

5. MUZYKA

Bardzo interesująco zostały wplecione piosenki do tego filmu. Bałem się, że producenci wystraszą się umieszczenia więcej niż kilku piosenek Paktofoniki, kosztem innych utworów, których można było słuchać w tamtych latach. Nie jest źle, bowiem naliczyłem przynajmniej połowę „Kinematografii” w filmie. Owszem, pojawiają się na ścieżce dźwiękowej również inne utwory, ale tylko po to, aby pokazać pewną nie przynależność do środowiska hiphopowego osób ich słuchających.

6. SMACZKI

Film mimo, że uniwersalny i dla każdego widza, nie zapomina o osobach, który temat Paktofoniki zgłębili dokładnie. Warto wspomnieć o dwóch, kiedy mowa o „skołowaniu jakiegoś baketu po znajomości”, oraz drugim, kiedy to Fokus i Rahim sprawdzają, kto zdobył Fryderyki w 1998 roku. Po więcej odsyłam do filmu.

7. MIEJSCE AKCJI

Historia zaczyna i kończy się w katowickim „Spodku” jako marzenie do, którego się dąży. Jednak należy również potraktować to miejsce jako duma całego GOPu, i niejako wizytówkę tego regionu. Zresztą miejsca, autobusy, budki telefoniczne, wszystko to pokazuje czasy w jakich nie tak przecież dawno tworzyli polscy muzycy. Jak dla mnie, z racji postępu technologicznego i zmieniających się czasów, jest to już zupełnie inna epoka. Miło na nią spojrzeć po ponad 10 latach.

8. SCENY KONCERTÓW

Kilka polskich filmów już poległo próbując oddać klimat koncertu. Ostatnim takim spektakularnym wyłożeniem może poszczycić się pani Białowąs. Bardzo bałem się, że w tym filmie ciężko będzie oddać klimat imprez z tamtych lat. Udaje się to perfekcyjnie.

Osobiście uważam, że film, będący próbą pokazania historii nie tylko Magika ale i całego zespołu, jest rewelacyjny. Dawno nie było tak dobrego polskiego filmu. Cieszę się, że doczekałem czasów, kiedy skończyły się lektury szkolne do ekranizacji i zaczęto na nowo zauważać, że wokół nas dzieją się historie dramatyczne, mogące być źródłem inspiracji do stworzenia fajnych muzycznych filmów w stylu CONTROL. Mam nadzieje, że w przyszłości (nie koniecznie po śmierci), doczekam się podobnych historii dotyczących Wilków (niechęć wytwórni, narkotyki, choroba wokalisty). albo Rojka (od zera do milionera).

Parafrazując bohaterów filmu: są nowiny, z wykopaliska polskiej kinowej skamieliny. Mam nadzieje, że zmuszą one do lawiny komentarzy i dyskusji na temat jakości filmu, jego autentyczności, realizmu. Po cichu liczę, że film zostanie skomentowany, również przez raperów, którzy od PFK się uczyli. Ciekawi mnie ich spojrzenie na ten film.

Kończąc ten chaotyczny wpis mam nadzieje, że każdy kto to czyta zobaczy ten film, bo naprawdę warto. Elo!

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Magik też gubił słuchawki

  1. Anonim pisze:

    Rzeczywiście dość to chaotyczne, widać jednak, że interesujesz się tematem.

  2. emes pisze:

    fokus smok, jego foch Cię powali na sali słychać jego sapanie w oddali

  3. luthetia pisze:

    zachęcona!

  4. Anonim pisze:

    Fachowy komentarz 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s