Selector Festival 2012

Wczoraj nad ranem, zmęczony i niemal głuchy, opuściłem teren krakowskich błoń. Zakończył się Selector Festival, tym samym  rozpoczynając magiczny czas hucznie nazywany „sezonem festiwalowym”. 

W tym roku line-up Selectora nie zachwycał tak jak na dwóch pierwszych edycjach, natomiast bliżej było mu do tego przeciętnego z roku ubiegłego. Brakowało w nim bowiem wielkich nazw, które mogłyby przyciągnąć tłumy. De facto sam nie planowałem udziału w tegorocznej edycji, bo uważałem za bezsensowne wydanie dwóch stów na zobaczenie zespołów, które w zdecydowanej większości to zagadki – albo artyści dopiero wypływający, albo gwiazdy jednego sezonu. Z takiego założenia musiało wyjść jeszcze kilka tysięcy osób, bo frekwencja tegorocznej edycji również nie powaliła. Porównując do lat poprzednich była bardzo niska. W tym roku na Selectorze bawili się głównie gimnazjo-maturzyści, którzy przyszli na koncerty Neon Indian i Miike Snow, koneserzy dziwnych brzmień, których zachęcił Stay+, Com Truise czy Disclosure, schaby wyglądający jak skrzyżowanie Artura Szpilki z rdzennym mieszkańcem bliżej nie określonego blokowiska bawiących się w rytm wszelkiej maści drum’ów czy dubstep’ów, osoby które wygrały  bilety w jednym z setki konkursów organizowanych niemal wszędzie, a także hipsterzy, którzy przyszli bo wypadało się tam pokazać.

Niestety sam, również zaliczam się do jednej z grup, bo za bilet nie zapłaciłem złamanego grosza. I dobrze, bo gdybym go kupił było by mi przykro, że Alter Alt leci ze mną z w przysłowiowego chuja, wmawiając, że artyści, których zobaczyłem to gwiazdy ściśle wyselekcjonowane, tworzące trendy w muzyce elektronicznej. Nie prawda. Ci co tworzą Trendy, grali w ten weekend w Barcelonie na Primaverze.

Festiwal rozpocząłem od zobaczenia Neon Indian. W tym momencie mógłbym skończyć o  pisaniu na ten temat, bo był to zdecydowanie najgorszy koncert tegorocznej edycji. Wokalista nie posiada za grosz charyzmy i mimo, że krzyczał do mikrofonu to było słychać tylko szepty. Brak kontaktu z publicznością, każda piosenka taka sama, fatalne nagłośnienie. Jednym słowem – najgorzej. Sam się sobie dziwie, że wytrzymałem niemal do końca. Tłumaczę to sobie jedynie faktem, że chciałem usłyszeć Polish Girl. Usłyszałem.

Potem przyszła kolej na równowagę wrażeń estetycznych – Chase & Status, którzy tym razem w Krakowie pojawili się z „żywym” składem, dali radę i bardzo. Dawno się tak nie wybawiłem. Rewelacyjny set, trochę starszych utworów, trochę tych nowszych popowo-drumowych, więc każdy mógł być zadowolony. Na uwagę zasługuje fakt, ciekawego rozwiązania braku gości udzielających się wokalnie w niektórych utworach – byli obecni na telebimach za sceną. Podobne rozwiązanie stosuje również Battles, ale rozmach tego jest trochę mniejszy. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, trzeba się przyczepić do nagłośnienia tego koncertu – za mało niskich tonów i trochę za cicho. Cóż, widać nie można mieć wszystkiego.

Następny koncert na który się udałem to Stay+. Byłem zaskoczony, że znalazł się w line-upie, bo uważam że taka muzyka trochę  lepiej pasowała by do innych festiwali na przykład Unsound czy Nowa Muzyka. Frekwencja na koncercie była bardzo niska nad czym ubolewam, bo głupio się gra dla garstki osób. Tym bardziej na festiwalu. Jednak ci, którzy byli mogą stwierdzić, że było warto bo nagłośnienie w Magenta stage w tym roku,  dawało radę. Piszę o tym nie przypadkowo, bo pamiętam, że dwa lata temu było z tym różnie.

Hadouken! sobie odpuściłem, bo nie kupuję klimatu tych gości. Zbyt wulgarni, zbyt zajebiści, zbyt schematycznie, zbyt „to już było”. Za to Totally Enormous Extinct Dinosaurs, mimo braku pokładanych w nim nadziei był świetny. Trochę dziwnego szaleństwa w połączeniu z chwytliwymi wokalami i konfetti – tłum szaleje.

Drugi dzień festiwalu zacząłem od Niki & The Dove. Trochę się spóźniłem na początek koncertu, ale to nic nie szkodzi, bo jestem przekonany, że jest to jeden z tych zespołów który faktycznie przyszłość ma dopiero przed sobą i za parę lat będziemy ich w Polsce widzieć co chwilę. Co więcej, będziemy chcieli na tych koncertach być. Póki co to jeszcze nie do końca poziom głównej sceny.

O 20 Buraka Som Sistema, spowodowała, że tłum oszalał. Nie wiem czy cały, ale na pewno ta część w której się znajdowałem i przepychałem spoconych ludzi, a oni spoconego mnie. Istne szaleństwo. Wielki szacunek dla zespołu, że mimo natarczywych próśb ze strony organizatorów, przez pół godziny mówili, że teraz last song i grali i dalej. Półtorej godziny bez mała!

Po Burace byłem tak spragniony piwa, wody – czegokolwiek, że The KDMS widziałem tylko przez 15 minut. Szkoda, bo to musiał być niezły koncert. Szkoda również, że mało kto będzie w stanie mi o nim opowiedzieć, bo frekwencja była niższa niż na Stay+ dzień wcześniej. No ale lekko groovy/funky KDMS, to chyba też nie do końca klimat Selectora.

Następnym zespołem, który zobaczyłem to Miike Snow. Fajnie było usłyszeć Padding Out na żywo. Ale to wszystko. Nie ma o czym pisać, bo to jak dla mnie zespół jednego sezonu. Być może nagrają jeszcze ze dwie płyty, ale wielkiej kariery im nie wróżę. Na uwagę zasługuje jedynie dziwny wygląd członków zespołu. Można znaleźć na google :).

Kolejnym artystą, którego zobaczyłem, to nieznany mi wcześniej Disclosure. Słuchałem ich kawałków dopiero dzień przed koncertem. Nic nie szkodzi, bo naprawdę fajna selekcja. Siadło!

 Magnetic Man, to twór którego na żywo nie kupuję. Już drugi raz nie byłem w stanie na ich koncercie się odnaleźć. Po 20 minutach wyszedłem. Ale nie dlatego, że było źle, tylko dlatego że nie mój klimat.

Moim klimatem jednak okazał się Sub Focus, który był fenomenalny. Spodziewałem się wiele po tym secie, ale nie aż tyle. Kwaśne dubstepy, drumy najwyższych lotów wystarczyło, żeby resztkami sił zamiatać głową przy podłożu. Nie wiem o której skończył, bo zmuszeni byliśmy wyjść o 2.20 ale podejrzewam, że jeszcze chwilę grał.

Reasumując, tegoroczny festiwal był niezły. Miał swoje wzloty, ale i upadki. Warto było tam być, jednak 200 złotych za bilet to mimo wszystko dużo przy braku dużych gwiazd. W sumie było nieźle z małymi wyjątkami. Dla mnie to jednak była pewnego rodzaju rozgrzewka, bowiem za dwa tygodnie spełnia się moje marzenie. Jadę na Sonar Festival. Relację pewnie napiszę. Dozo!

P.S. Jeżeli czytasz ten tekst to współczuje bo wiem, że się nie klei a potrzebowałem coś sobie napisać. Pozdrawiam 🙂

P.P.S. Na około festiwalowego „propsa” zasługuje metrowa zapiekanka za 11 zeta. Gol!

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Selector Festival 2012

  1. Marta pisze:

    jejku przeczytałam to , haha 😉 Dla mnie Sub Focus zbyt monotonny, z Magnetic również słabo siadł, a Neon Indian to naprawdę klapa straszna. Jedyne co zwróciło moją uwagę, to śliczne oczy wokalisty i fryzura ala Xavier Dolan.

  2. MD pisze:

    widzę, że byłeś chyba w grupie „hipsterzy”, fajnie przyjść i sobie ponarzekać na lajnap i na nagłośnienie 😉 wg mnie brak „gwiazd” wyszedł temu selectorowi na dobre, bo nie było chamstwa pod sceną i wystawania tam dla zobaczenia „tego” czy „tej” z bliska, ludzie dali się ponieść, jak na Burakach, na Hadouken, zresztą – na czym nie?
    publika kulturalna jak w muzeum.

    trzeba przyznać, że na cyan było trochę za cicho, ale nagłośnienie było ok.
    natomiast magenta była bardzo głośna, że nie dało się siedzieć na tyłach, ale do tańczenia jak najbardziej.

    Neon Indian rzeczywiście lepiej wypadł na Offie rok temu aniżeli teraz, ale czym dalej w las tym było lepiej. Niki & the Dove powinni zmienić wokalistkę, wątpię, by kiedyś byli wielkim zespołem, czy chociażby dużą marką, za to nadzieje jak najbardziej są i będą pokładane w TEED, bo to naprawdę inteligentna muzyka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s