Generacja źle

Leżę sobie, z głośników leci jeden z kawałków zespołu We Have Band, a mnie nachodzi ochota na pisanie. Niestety u mnie, ochota bardzo często nie idzie w parze z weną, tak więc tymi kilkoma linijkami, wylewam z siebie chaos.

Napiszę dziś o tym co elektryzowało w przeszłości; być może nie tylko mnie ale i całe moje pokolenie – generację, można by rzecz. Taaa, generację.. skąd to niby wziąłeś? Ano stąd, że każde pokolenie chcąc nie chcąc staje się generacją. Generuje się poniekąd samo z małą pomocą czynników drugich. Takimi nazwałbym świat techniki czy, aby było do rymu, narkotyki (na powstanie nowej generacji wpływają również paprotniki, a także leśny podział plechy, ale nie o tym dzisiaj chciałem). Dodatkowo każda kolejna generacja jest bogatsza o doświadczenia i wiedzę poprzednich generacji reprezentowanych przez starszych braci, siostry a nawet rodziców. Bywa, że niektóre generacje omijają jakiś ważny aspekt swojej egzystencji i zupełnie zapominają o co im tak naprawdę chodzi. Wtedy już tylko można się napierdalać o nic i dyskutować nie wiedząc o czym się mówi. Nie twierdzę, że zawsze, ale od kiedy świadomie chodzę po tym świecie, biernie bądź czynnie miałem kontakt z generacjami. Nie trzeba nikogo przekonywać, że największą obecnie działającą      i generacją, jest generacja osób intensywnie korzystających z pewnego portalu społecznościowego, którego nazwy celowo nie przytoczę aby nie znalazł się w tagach do tego artykułu. Jednak nie o tej generacji chciałem pisać (bo ta na ogół nie chce się napierdalać). Mój przydługi tekst wystarczyłby gdybym wprost powiedział, że chodzi o generację nic. Czyli coś, co było tworem zespołu Cool Kids Of Deadth. Kto jeszcze pamięta rok 2001, kiedy ta łódzka grupa debiutowała? Kto jeszcze pamięta, jak bardzo szokowali i budzili kontrowersje? Kto jeszcze pamięta arogancki ton i pretensje Ostrowskiego (wokalisty zespołu), do publiczności za to, że ci pojawili się na koncercie? Kto jeszcze pamięta zdjęcia z bankietów z członkami zespołu leżącymi pod stołem? Kto jeszcze pamięta film Generacja CKOD w, którym wszystko to było pokazane? Kto jeszcze pamięta w kogo były wymierzone Butelki z benzyną i kamienie? Otóż ja.. tak trochę pamiętam o co w tym wszystkim ponoć chodziło. Przynajmniej swojego czasu starała mi się to wytłumaczyć jedna z moich nietrafionych miłości, która to aż do przesady się z zespołem identyfikowała, bezgranicznie ufając w każde słowo wokalisty (coś jak ja z Farben Lehre za co wielka sorka). Zespół przyjmując nieco punkową postawę buntował się przeciwko komercji i monopolizacji świata. Fajnie co nie? No jasne, że fajnie bo chłopaki mieli w dupie wielkie muzyczne labele  i szli własną drogą na wojnę ze wszystkim co im nie pasowało. To, że chlali na potęgę to inna sprawa. Wiele zespołów tak robi bo przecież, na przykład w takiej trasie koncertowej, trudno na trzeźwo patrzeć na te same mordy przez cały czas. Ale wracając do sedna – generacji nic; muszę przyznać, że praktycznie niczym się ona nie różniła od generacji punkowej. Idee te same, bunt jako forma sprzeciwu, używki jako forma pokazania jak bardzo to wszystko zlewamy. Różnica? No może to, że chłopaki z CKOD byli ładnie ubrani i ponoć, nawet ładnie wyglądali ”z ryja”. Nowa generacja zyskała wielu fanów, głównie wśród nastolatek w wieku 16-20 lat. Ujmować mogli, bo piosenki robili (i nadal robią) całkiem niezłe muzycznie – hałaśliwe, no ale to przecież bunt. Wokalista krzyczy – no ale jak ma nie krzyczeć skoro się buntują.

No ale, żeby nie było zbyt kolorowo.. Po nagraniu pierwszej płyty zespół zjadł własny ogon. Stał się częścią tego wszystkiego czemu się buntował – podpisał kontrakt z Sony. Mało tego, publicznie chłopaki przyznali się, że trochę się w tym wszystkim pogubili, że już tak naprawdę chodzi o kasę. Na próżno w wielu dysputach toczących się na forach, fani bronili zespołu i niejako swojej generacji. Zespół sam w siebie wymierzył butelki i kamienie, a dotychczasowi sympatycy albo dalej trwali w przekonaniu o słuszności tekstów, albo przestawali się tym wszystkim interesować co denerwowało tych pierwszych. Sytuacja niczym z podziału fanów Sweet Noise z czasów, gdy ten nagrał płytę Revolta. Jak ta cała historia się kończy? Ano, się nie kończy. Cool Kids Of Death dalej nagrywa płyty i dalej się buntuje.. sam przeciwko sobie. Za każdym razem gdy słyszę jakiś ich kawałek wydany po 2005 roku zastanawiam się w jaki sposób traktować ważną część utworu jakim niewątpliwie jest tekst. Brać go na poważnie? Czy może jak w kinie – po kilku chwilach wrócić do życia realnego? Bo może jest tak, że to oni jako pierwsi w Polsce zostali wylansowani w taki sam sposób w jaki został wylansowany Rubik czy Doda? Jeżeli chodzi tylko o muzykę to spoko, ale jeżeli jest tutaj ukryte drugie, głębsze dno to coraz bardziej wstydzę się za to w jaki sposób społeczeństwo z każdej – nawet alternatywnej strony daje się ogłupiać. Ot, taka mnie dzisiaj rozkmina naszła, którą to przelałem na elektroniczny papier.

A tu kilka filmików ku owej rozkminie. Mile widziane komentarze w temacie poruszonym powyżej.

P.S. Wygląd strony się nie zmienia i szybko się nie zmieni bo nie umiem/nie wiem/nie chce mi się

Reklamy

Informacje o Człowiek, który zgubił słuchawki

Pewnego pięknego grudniowego wieczoru urodził się chłopiec.. Zrobił to prawdopodobnie bardzo niechętnie gdyż w odróżnieniu od zdecydowanej większości noworodków , nie krzyczał, nie ruszał się i nie oddychał. Zebrał on za to stosowne bęcki od lekarza. A wystarczyło tylko znaleźć mu odpowiednie słuchawki.. Niestety, przemoc kolejny raz wzięła górę nad dialogiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeszłość i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s